Ostatnia moja notka została skasowana bez słowa wyjaśnienia. Podejrzewam, że powodem była krytyka Naczelnej Prokuratury Wojskowej i Gazety Wyborczej. Nie chcę być zwinięty i dlatego szybko składam samokrytykę. Nieoceniona Gazeta Wyborcza wielokrotnie uświadomiła mi bowiem, jakim jestem nieukiem. W zasadzie w każdej dziedzinie czuję się ignorantem - czytając artykuły w najlepszej polskiej gazecie. Tym razem uświadomiono mi, że Jarosław Kaczyński i PiS na każdym kroku wykorzystują jakieś symbole. Pomijam przy tym szeroko omówioną ostatnio kwestię litery "W".
Przy okazji dziękuję Gazecie Wyborczej za to, że liczni krytycy powstańców (na przykład Tomasz Lis), w tym niektórzy przypisujący im cechy samobójcze bądź nawet ludobójcze, zostali sprowadzeni do parteru i teraz już grzecznie popierają Powstanie Warszawskie oraz samych powstańców.
A pozostałe przykłady? Proszę bardzo, oto kilka charakterystycznych:
1. Znak graficzny (logo) Prawa i Sprawiedliwości.
Widać wyraźnie, że PiS zawłaszczył nie tylko symbol Polski w świecie, lecz także kolorystykę oraz słowa "prawo" i "sprawiedliwość", które należą li tylko i wyłącznie do wymiaru sprawiedliwości. Aby nie być posądzonym o gołosłowność, poniżej przedstawiam znak graficzny Prokuratury Generalnej. Nikt mi nie wmówi, że to zbieg okoliczności. Proszę przy tym Gazetę Wyborczą o zajęcie się tym bulwersującym opinię publiczną, czyli mnie, przypadkiem.
2. Kolor nadziei i jednocześnie kolor Unii Europejskiej.
Tu nie trzeba nawet przywoływać żadnego symbolu Wspólnoty, żeby zauważyć, iż lider PiS Jarosław Kaczyński bezczelnie promuje się na tle koloru należącego wyłącznie do Unii Europejskiej. A przecież nawet dzieci wiedzą, że PiS Unią gardzi, co tylko zwiększa dyskomfort euroentuzjastów, czyli prawie wszystkich Polaków.
3. Symbol polskich przemian Lecha Wałęsy, czyli solidaryca.
Nie trzeba mieć sokolego wzroku, by zauważyć, że Jarosław Kaczyński podpiera się symbolem stworzonym i wypromowanym w świecie przez Lecha Wałęsę w roku 1980. Jest obrzydliwe, by w trudnych czasach kryzysu, gdy z przyczyn niezależnych od rządu ludzie nawet głodują, wywoływać jakieś resentymenty i wykorzystywać symbol, który jest prywatną własnością Lecha Wałęsy.
Takich przykładów jest bez liku. Wybrałem trzy najbardziej charakterystyczne, by wzmocnić słuszny przekaz medialny wygenerowany przy ul. Czerskiej w Warszawie.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)