Kilka dni temu napisłam notkę pt.: Smoleńsk: Ujawnić zeznania prof. Artymowicza!, w której odwołałem się do treści korespondencji mailowej między właścicielem znanego portalu o charakterze politycznym a rzecznikiem Naczelnej Prokuratury Wojskowej kpt. Marcinem Maksjanem. Notkę zilustrowałem zdjęciem prof. Pawła Artymowicza z psem na tle awionetki.
Po kilku godzinach notka poleciała w kosmos. Podejrzewałem, iż nastąpiło to z uwagi na krytyczny stosunek do Gazety Wyborczej via NPW. Zwróciłem się zatem do Administracji o wyjaśnienie i takowe otrzymałem. Brzmi ono następująco:
Notka zawierała zdjęcie naruszające dobra osobiste.
Rzeczone zdjęcie wyguglałem wpisując w wyszukiwarce hasło: prof. Artymowicz. Dziś sprawdziłem, nadal istnieje. Po kliknięciu okazuje się, że prowadzi ono do portalu, którego właściciel był główną postacią mojej notki (link u dołu).
OK. Nie miałbym żadnych obiekcji, gdyby Szanowna Administracja napisała, iż nastapiło naruszenie czyichś praw autorskich. Takie rzeczy się zdarzają. Jednakowoż na spornym zdjęciu nie ma moim zdaniem nic, co mogłoby w najmniejszym stopniu uwłaczać prof. Artymowiczowi. Proszę to sobie sprawdzić. W związku z tym może ktoś mi pomoże i naświetli, na czym polega moje wykroczenie, albowiem chcę się w tej materii doedukować?
http://kontrowersje.net/artymowicz_privat_pilot_faa_bzdura_wysoko_kwalifikowany_pilot_wojskowy



Komentarze
Pokaż komentarze (11)