Polska reprezentacja z olbrzymim trudem wygrała z Armenią 2:1. Ba! Tuż przed samym końcem meczu to Ormianie mieli szansę na objęcie prowadzenia, mimo że przez godzinę grali w dziesiątkę. W 95. minucie bramkę udało się wcisnąć niezawodnemu Lewandowskiemu.
O reszcie drużyny nie chce mi się nawet pisać. Zawsze zastanawiam się na przykład, czy dla Krychowiaka ważniejszy jest mecz, czy też to, by jego wyżelowana czupryna gogusia trzymała się na swoim miejscu. Nie wiem, za co płacą kibice, bo ja zapłaciłem tylko za zużytą energię. Nerwów nie liczę, bo i po co. Wszak sam siebie ukarałem.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)