Przeanalizujmy powyższe zdanie wypowiedziane przez jednego z najważniejszych wojskowych w Naszym Państwie.
Po pierwsze zwróćmy uwagę, że generał Kukuła prezentuje opinię podzielaną przez jakieś grono ekspertów, bowiem używa liczby mnogiej („jesteśmy przekonani”).
Następna rzecz – w miarę optymistyczna – zdaniem owej grupy, której stanowisko przedstawia generał, wojna z udziałem Polski nie jest pewna lecz ewentualna.
I wreszcie komunikat mogący budzić grozę: jeżeli jednak do wojny, w której będzie uczestniczyła Polska, dojdzie, to „większość żołnierzy zawodowych nie dotrwa do końca”. Stwierdzenie to należy chyba rozumieć w ten sposób, że przeszło połowa żołnierzy zawodowych bądź zginie na wojnie bądź odniesie urazy, czy to fizyczne czy psychiczne, czyniące ich trwale niezdolnymi do służby na froncie.
Uchwalona w kwietniu 2022 roku ustawa o obronie Ojczyzny ma umożliwić zwiększenie liczby żołnierzy zawodowych do poziomu 250 000. Połowa z 250 000 to 125 000. Wobec tego specjaliści, których opinię prezentuje generał Kukuła prawdopodobnie uważają, że w ewentualnym konflikcie zbrojnym, w który będzie zaangażowana Polska straci życie lub zdrowie przeszło 125 000 żołnierzy zawodowych.
Plany przewidują, że w skład Sił Zbrojnych RP oprócz wspomnianych 250 000 żołnierzy zawodowych ma wchodzić 50 000 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej oraz 150 000 aktywnej rezerwy i ponadto żołnierze rezerwy pasywnej. Równie interesująca byłaby informacja, jaki procent stanów osobowych – zdaniem polskich sztabowców i ich politycznych zwierzchników – będą stanowiły w przypadku ewentualnej wojny straty wśród terytorialsów i rezerwistów.
Ciekawa byłaby też informacja, jaką skalę przymusowych wcieleń do wojska w razie konfliktu militarnego zakłada generał Kukuła i inni architekci polskiej obronności.
Źródła:
[2] https://www.gov.pl/web/obrona-narodowa/zwiekszenie-liczebnosci-wojska-polskiego-



Komentarze
Pokaż komentarze (3)