z drugiej ręki
Nie jestem dziennikarzem - piszę tylko o swoich wrażeniach, odczuciach, odbiorze rzeczywistości medialnej. Bo jak jest NAPRAWDĘ - a któż to wie?
25 obserwujących
252 notki
165k odsłon
  2494   3

cieplarnia

Dawno, dawno temu, gdy dziecięciem byłem, w latach 60tych XX w w moim rodzinnym Poznaniu śnieg spadał równo z przybyciem świętego Marcina. Ponieważ ulica Święty Marcin nazywała się wówczas Armii Czerwonej i jedynym elementem celebry z okazji przybycia świętego na białym koniu, były rogale świętomarcińskie - owego "białego konia" interpretowaliśmy właśnie jako pierwsze opady śniegu. Śnieg spadał w okolicach połowy  listopada i leżał sobie najczęściej do początku marca.

"Rusz się Zenek, śnieg na dworze!" Dozorcy pracowicie formowali pryzmy ze śniegu na krawędziach chodników, a MPO wywoziło je wywrotkami gdzieś (chyba) nad Wartę.

Znaliśmy takie piękne, obce dziś dzieciom słowa jak zawieja, zaspa, odwilż, roztopy. Okna zarastały mrozem w którym można było wytapiać gorącą złotówką dziurki do patrzenia na biały świat. Szanowni 30+ czy wasze nastoletnie dzieci z Wielkopolski, Ziemii Lubuskiej, Kujaw wiedziałyby co oznacza określenie mróz na szybach? O fraktalach wówczas słyszał mało kto, ale mróz na szybach widział każdy.

To nie jest notka o globalnym ociepleniu. Globalne ocieplenie jest niezaprzeczalnym faktem, a z faktami się nie dyskutuje. O jego przyczynach czy faktycznie to my ludzie je spowodowaliśmy proszę dyskutować z ekspertami - to tacy ludzie, którzy zazwyczaj znają się na rzeczy lepiej niż "zwykli" ludzie, których dlatego niektórzy "zwykli" ludzie nie cierpią.

Płaskoziemcy, antyszczepionkowcy, oczekujący na lodowiec, bezkrytyczni zwolennicy nieskomplikowanych, prostych rozwiązań - na chłopski rozum - nie, nie wrzucam ich wszystkich do jednego wora, ale jednak jest coś co ich łączy. To głęboka nieufność do nauki, wiedzy, autorytetów. Ale nie tylko! To również skłonność do podporządkowywania się populistycznym demagogom - takim Trumpom czy zdecydowanie pomniejszym. A jak taki demagog pozyskuje zaufanie? To proste, przedstawia proste, chwytliwe rozwiązania. Podtrzymuje akolitę w samozadowoleniu podpuszczając na ekologów, elity, sędziów, lekarzy. Podbechtuje durnia, żeby ten czuł się nareszcie doceniony i dowartościowany - w swoim prostackim widzeniu świata. 

"Wola ludu powinna stać ponad prawem!"  i oklaski prawej strony sali na stojąco! "Wystarczy nie kraść!"  Tupnęła nóżką błogosławiona pani Premier (żeby dogonić w dobrobycie świat). Dogoniliśmy? Nieee?! To albo nie wystarczy, albo kradną więcej! 

Co za globalne ocieplenie kiedy za oknem śnieg i mróz?! Obnosi się na swoim blogu bloger ze swoją głupotą, a Salon go promuje! Pod cierpliwym tłumaczeniem ekologa, że jeśli nawet luty 2021 będzie o np 5 stopni chłodniejszy niż 2020, ale i tak średnia temperatura roku będzie wyższa lub porównywalna, wypisuje nieuk komentarz, że jakie ocieplenie, kiedy mu właśnie woda w studni zamarza.

Wróciłem z wieczornego spaceru. Mróz szczypał w policzki, a śnieg  chrzęścił pod podeszwami zimowych butów. Tak dawno nie doświadczałem tego cudownego odgłosu w Poznaniu przez parę dni z rzędu.

Śnieg już niezbyt biały, bo dolina Warty wypełniona brudną mgłą smogu. Gdyby nie to, to spacer by był rewelacyjny! Ale co tam smog! Z kominów działkowych "altan" brudne kłęby dymu pokazują kto pali śmieci, działkowe odpady czy co mu w rękę wpadnie. Kiedyś podziwiałem ludzi jedzących działkowe "zdrowe" warzywa i  owoce z działek pomiędzy ruchliwymi trasami, gdy większość aut kopciła z rur spalinami z wysokooktanowej etyliny. Myślę, że cały ten ołów nadal tam zalega, ale co tam!

Analizy i wykresy obrazujące średni wzrost temperatury, wbrew naturalnym tendencjom, są ignorowane lub traktowane jak fałszywki, bo akurat zima przyszła! Co prawda w lutym nie w listopadzie, ale jest!

Smog to nam Niemcy przysyłają ze swoich brudnych elektrowni!

Skąd się tacy ludzie biorą?! Powiadają, że ich nie sieją tylko rodzą się sami, ale dlaczego uważają za potrzebne demonstrowanie swojego nieuctwa?! Gość, który nie odróżnia zmiany pogody od zmiany klimatu uważa, że i tak wie lepiej niż współczesna nauka.

Do wojny trzeba się szykować w czasach pozornego pokoju, trzeba z pokorą analizować wyniki badań i analizować trendy. Gdy w świecie moich wnuków bałtycka plaża będzie tuż na północ od Poznania, a Warta będzie szeroka jak Wołga w głównym nurcie będzie za późno...

Czy żyjemy już w cieplarni na takim poziomie, że zatraciliśmy podstawowy instynkt przetrwania gatunku?!

 

Lubię to! Skomentuj337 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości