31 października każdego roku przeżywam szok. Dla mnie, katolika i Polaka, jest to zwykły dzień, pomijając fakt, że poprzedza ważne święto. Jednak oglądając telewizję, słuchając radia i przeglądając internet, odnoszę wrażenie, że w tym przekonaniu jestem osamotniony. Dziś przecież jest Halloween- oznajmiają mi media przy każdej sposobności. I co z tego wynika? Czy jestem zobowiązany, by pamiętać o święcie(?), które nie ma nic wspólnego z moją wiarą i kulturą kraju? Na prawdę nie rozumiem tego szału związanego z 31 października. Czy Polacy, naród przecież bogaty kulturowo i historycznie jak prawie żaden inny, muszą przejmować amerykańskie wzorce, zakorzenione i wywodzace się z innej tradycji?
Przecież mamy dzień Wszystkich Świętych. „To co innego. 1 listopada jest smutny i ponury, Halloween to zabawa.”- usłyszałem kilka dni temu od znajomego. Tu nasunęła mi się inna myśl – czy przypadkiem nie pomieszały nam się święta? Dlaczego Wszystkich Świętych, które powinno być przecież radosnym wspominaniem zbawionych, przeżywamy w atmosferze dnia zadusznego? Ponad 90 % Polaków deklaruje wiarę katolicką. Dlaczego więc to, co jest jej sensem – istota życia wiecznego- musi wiązać się ze smutkiem, płaczem, żałobą i motywem gasnącego ognia, który non stop przewija się w telewizji?
Mój pogląd w tej sprawie jest jasny – 31 października to zwykły dzień, przynajmniej w Polsce, 1 listopada to podniosłe święto zaś 2 listopada to dzień zadumy. Nie widzę potrzeby dorabiania nowych świąt, by było bardziej radośnie. Obchodźmy nasze isniejące święta takimi, jakimi są w istocie.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)