Od dawna w Europie obserwujemy zatrważający spadek znaczenia wartości moralnych i po prostu naturalnych. Kraj za krajem, od wiecznie liberalnej Holandii, po, do niedawna uznawaną za konserwatywne zagłębie Europy, Szwajcarię, legalizuje związki homoseksualne i inne prawa mniejszości seksualnych. Zaczyna sie od z pozoru niewinnej walki o prawa mniejszości – „chcemy tylko normalnie żyć!” to hasło, którym początkowo afiszują się działacze na rzecz równouprawnienia homosiów. Z czasem zaczyna być coraz gorzej. Skoro jesteśmy traktowani w równy sposób na tym polu, dlaczego nie możemy zawierać małżeństw? adoptować dzieci? Odpowiedź jest prosta- z tego samego względu, z jakiego nie możecie urodzić dzieci. Dwójka mężczyzn lub kobiet nie jest stworzona do rozmnażania i wychowywania, więc jakim prawem chcę się tego podejmować? Niestety, ten pogląd w dzisiejszej Europie ustąpił bajkom o równouprawnieniu i tolerancji dla wszystkich. I tu was zdziwię – nie wszystko można tolerować.
Na szczęście są jeszcze części świata,w których ludzie to rozumieją. Takim przykładem jest na przykład Ghana – jej prezydent właśnie odrzucił dużą pomoc finansową od Wielkiej Brytanii, którą jego kraj miał otrzymać po zalegalizowaniu homoseksualizmu. Nie odrzucił jej ze względu na pieniądze lub własne niedouczenie– jak wyjaśnił, w Afrykańskiej kulturze nie ma miejsca na zboczenia (zresztą, w Polsce też nie, o czym niektórzy zdają się zapominać). Ja nie twierdzę, że to dobrze, że homoseksualizm jest tam nielegalny. Jestem zwolennikiem poglądu, że państwo nie powinno ingerować w życie intymne obywateli. Natomiast takie prawo, wynikające z tradycji i kultury Ghańskiej, tak przecież odmiennej od naszej, jest mi bliższe od legalizacji związków partnerskich i małżeństw. O, zgrozo, czy na prawdę bliżej mi do kultury Ghany niż Europy?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)