Równo miesiąc Kreml zastanawiał się, czy jego szef, prezydent Dmitrij Miedwiediew przyjedzie do Auschwitz w 65 rocznicę wyzwolenia obozu. Stało się to, co było do przewidzenia: Siergiej Ławrow powiedzał NIET!
Przed Świętami Bożego Narodzenia prezydent Lech Kaczyński wysłał do Moskwy zaproszenie na rocznicowe uroczystości, które 27 stycznia odbędą się w Auschwitz. Pałac prezydencki liczył nie tylko na pierwszą wizytę Dmitrija Miedwiediewa w Polsce, liczył też na przełom, choćby nieznaczny, w nienajlepszych ostatnio relacjach Moskwa - Warszawa. Z Kremla przez kilka tygodni nie dochodziły żadne konkretne sygnały. Poza tyleż dyplomatycznymi, co enigmatycznymi oswiadczeniami prasowymi, że Miedwiediew albo przyjedzie, albo nie przyjedzie.
Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow uciął w końcu spekulacje, oświadczając, że wizyta prezydenta Rosji w Auschwitz 27 stycznia jest niemożliwa, że tego dnia Miedwiediew będzie przyjmował na Kremlu delegacje zagranicznych gości. Ławrow dodał w rozmowie z "GW", że jego prezydent przygotuje przesłanie do gości i zostanie ono odczytane przez członka rosyjskiej delegacji. Kto przyjedzie z Moskwy jeszcze nie wiadomo. Najprawdopodobniej reprezentant ministerstwa edukacji lub sam Siergiej Ławrow.
Skończyło się więc na dobrych chęciach z jednej strony, i na okazywaniu dobrej woli z drugiej. Dzisiaj minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w jednej ze stacji radiowych mówił, że finał tego zaproszenia był od dawna polskiej stronie znany. I choć nie skrytykował strony rosyjskiej, to dało się wyczuć, że nie wierzy w jej dobrą wolę polityczną, kiedy polityka bieżąca przeplata się z historią. Sikorski zapewne ma racje, zważywszy, że w rosyjskich mediach komentowano zaproszenie od Lecha Kaczyńskiego, jako "zaproszenie z wrogiego kraju".
Na polepszenie relacji Moskwy z Warszawą, póki co liczyć nie można. Ale za kilka miesięcy przed prezydentem Rosji kolejne wyzwanie: 70 rocznica mordu katyńskiego. Czy Dmitrij Miedwiediew po raz kolejny uniknie bezpośredniego zangażowania i puści w świat jedynie sygnał dobrej woli?
gabrielpiotr



Komentarze
Pokaż komentarze (204)