Spróbujmy sobie wyobrazić sytuację w której polski rząd podpisuje z rządem rosyjskim umowę na przedłużenie obecności armii rosyjskiej w Bornem Sulinowie do 2042 roku albo poważnie rozważa połączenie PGNiG z Gazpromem bez nadziei na poważny wpływ na zarządzanie takim połaczonym przedsiębiorstwem. Co działoby się w Polsce? Jak Polacy zareagowaliby w takiej sytuacji? W podobnej sytuacji dziś znajduje się Ukraina. Czego w takiej sytuacji można się spodziwać po Ukraińcach?
Dopiero co przekonywano mnie o rzekomym pragamtyzmie Janukowycza wynikającym z koniecznosci obrony wschodnioukraińskich interesów jego donbaskich protektorów przed rosyjską ekspansją. Jakoś nie potrafiłem dać się zwieść tej iluzji i jak się okazuje miałem rację. Uległem za to innej. Wydawało mi się , że Rosja postawi na białorusizację Ukrainy tj. na powolną konsumpcję atrybutów jej suwerenności takich jak niezależność energetyczna czy militarna kontrola militarna nad fragmentem terytorium przy jednoczesnym zachowaniu pewnych widowiskowych aspektów odrębności jak choćby możliwość krytyki suwerena co pozwala zachować wasalowi twarz wobec własnego społeczeństwa.
Ale chyba sie myliłem. Tempo w jakim Ukraina się wyprzedaje wg. mnie wskazuje na to, że Rosja dzisiejszą, nadzwyczajną dla swojej polityki zagranicznej koniunkcję chce skonusmować jak najszybciej licząc się "z" lub licząc "na" pęknięcie Ukrainy wzdłuż i tak ostrego podziału na Ukrainę prorosyjską i Ukrainę prozachodnią. Ten kraj moim zdaniem tego wzrostu wewnętrznych naprężeń może nie przetrzymać.
Czy demonizuję Rosję? Nie wiem, być może. Po prostu staram się dostrzegać fakty i wyciągać z nich wnioski. Wolałbym nawet żebyście mnie przekonali że nie mam racji.
Czarek Krysztopa


Komentarze
Pokaż komentarze (253)