W ubiegły piątek prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka odrzucił ultimatum rosyjskie w sprawie spłaty długu za dostawy gazu przez Gazprom.
Jeszcze nie tak dawno Wesoły Romek przekonywał nas tutaj, że Gazprom jest zwyczajnym przedsiębiorstwem, które po prostu dba o swoje interesy i nie należy go mylić z państwem rosyjskim.
Jakież wiec było moje zdziwienie, kiedy dziś rano usłyszałem następujący komunikat:
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew nakazał Gazpromowi przystąpić do procedury zmniejszenia dostaw gazu na Białoruś z powodu zadłużenia tego kraju wobec rosyjskiego państwowego monopolisty - podaje ITAR-TASS.
Ktoś mógłby powiedzieć: i co z tego?. Do niedawna komunikat mógłby brzmieć prawdopodobnie tak:
Prezydent nakazał Głównodowodzącemu Zachodniego Okręgu Wojskowego przystąpić do procedury zapewnienia porządku na terenie Republiki Białoruś w związku z przedłużającym się niewypełnianiem przez samozwańcze władze republiki obowiązków wynikających z umowy związkowej .

Ale w dzisiejszych cywilizowanych czasach czołgi wysyła się najwyżej na południe bo zachód można łupić bardziej wyrafinowanymi metodami.
W związku z zaistniałą sytuacją nasunęło mi się kilka pytań, na które być może pomogą mi znaleźć odpowiedź nasi rosyjscy przyjaciele:
- Jaką funkcję w „zwyczajnym przedsiębiorstwie” Gazprom pełni obecnie Dimitrij Miedwiediew?
- Czy brak porozumienia między przedsiębiorstwem Gazprom a Białorusią ma związek z faktem przebywania na Białorusi obalonego prezydenta Kirgistanu Kurmanbeka Bakijewa?
- 3. Czy dług wobec Gazpromu został „zauważony” w związku z nieprzystąpieniem przez Białoruś do unii celnej z Rosją i Kazachstanem?
- Jaki wpływ obecna „wojna gazowa” będzie miała na gospodarkę Polski? Bo zgodnie z tym co pisał Kejow, jeśli się nie dogadają, to może być ciekawie.
- Może Waszym zdaniem powinienem się zaopatrzyć się w parę gazowych butli na zapas?
Konrad24pl


Komentarze
Pokaż komentarze (42)