manama1 manama1
74
BLOG

Włączenie Litwy do ZSRS z perspektywy współczesnej Moskwy

manama1 manama1 Polityka Obserwuj notkę 0

 

 

1. Dokonywane po kwietniu roku 2004 Rosyjskie odniesienia formalne do problematyki rozgrywanej w stosunkach dwustronnych jak i międzynarodowych kwestii uprzedniego włączenia Litwy do ZSRSzasługują przez swoją wyrazistość i znacznie na naszą szczególną uwagę. Poniżej najważniejsze z dostrzeżonych wystąpień strony rosyjskiej w tej kwestii.  2.  Departament Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ w dniu 20 sierpnia 2004 roku o wypowiedziach Prezydenta Valdasa Adamkusa na temat relacji z Rosją m.in. w kwestii odszkodowań - Departament Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ dnia 20 sierpnia 2004 roku skomentował w formie wywiadu prasowego stwierdzenia prezydenta litewskiego Valdasa Adamkusa o relacjach litewsko-rosyjskich, uczynione w wywiadzie udzielonym dla „Nezavisimey Gazety”. Szczególnie dokładnie analizowano podejście głowy litewskiego państwa do kwestii „notorycznego poszukiwania rozwiązania prawnego dotyczącego ””wynagrodzenia za szkody poniesione [przez Litwę] podczas sowieckiej okupacji””, zgodnie zresztą z rezolucją przyjętą przez Seimas litewski w roku 2000.Analizując tę wypowiedź, moskiewskie MSZ „z satysfakcją” spostrzegło zamiar litewskiej głowy państwa budowania  relacji z Rosją w oparciu o podstawy: wzajemnych korzyści, zasad równości, szacunku, w atmosferze zaufania i otwartości. Strona rosyjska w pełni podzielała ten rodzaj podejścia i „/..../ niezmiennie optowała za rozwojem dialogu z Wilnem w takim właśnie duchu”. Wbrew jednak temu generalnemu stanowisku - zdaniem rosyjskiego MSZ - zabrzmiała jak oczywisty „dysonans” ta część wywiadu Adamkusa, który był poświęcony tematyce „przywracania historycznej sprawiedliwości” albo - inaczej mówiąc - „realizowaniu uporczywych życzeń pewnych polityków litewskich  żądania w stosunku do Rosji roszczeń za ””okupację”” i domagania się ””wynagrodzenia za szkody””.Moskiewskie MSZ przypominało o dobrze znanym stanowisku Rosjan odnośnie wydarzeń z czerwca roku 1940, które pozostawało niezmienione - Moskwa nie widziała żadnych podstaw dla czynienia wobec niej z tego tytułu jakichkolwiek roszczeń (w tym: finansowych). Podkreślono dobrze znane nastawienie wspólnoty międzynarodowej do prób tworzenia „historycznych żądań”, które mogłyby prowokować poważne powstanie poważnych „szkód” w relacjach międzynarodowych, włączając w powyższe kontekst globalny. Co zaś do stwierdzenia, że Litwa  „ma takie samo prawo do wynagrodzenia za szkody jak kraje europejskie, które wycierpiały ze strony Niemiec hitlerowskich”, które to stanowisko - według Rosjan – „usiłuje umieścić znak równania między nazistowskim reżimem Niemiec, który rozpętał agresywną wojnę w Europie i Związkiem Sowieckim, który uratował ludzkość od ””faszystowskiej plagi””, to rosyjskie MSZ wskazało, iż takie porównanie jest uznawane w Rosji za „świętokradztwo”. Uznanie przez Rosyjskie MSZ w dniu 20 sierpnia 2004 roku części wypowiedzi prezydenta Adamkusa - szczególnie tych odnoszących się do kwestii zadośćuczynienia za okupację sowiecką Litwy - za w pełni niewłaściwe, niezgodne z ogólnoświatowym trendem, czy wręcz świętokradcze, nie pozostawiało najmniejszej wątpliwości co do stosunku Rosji do tego typu żądań ze strony litewskiej, tak w danym czasie, jak i w przyszłości.3. Komentarze Siergieja Ławrowa oraz Departamentu Prasy rosyjskiego MSZ do uwag wybranych polityków europejskich dotyczących okupacji Litwy i pozostałych krajów bałtyckich przez Związek Sowiecki - 4 maja 2005 roku -Na konferencji prasowej w dniu 4 maja 2005 roku Siergiej Ławrow (także w imieniu Departamentu Prasowego rosyjskiego MSZ) zanalizował sytuację, w której „/.../ Rosja znajdowała się ostatnio pod rosnącym naciskiem uznania i potępienia okupacji krajów bałtyckich w 1940 roku i przyjęcia odpowiedzialności za ten fakt”. Wskazał on, iż rosyjskie stanowisko w tej sprawie było już wielokrotnie przedkładane i pozostawało ono niezmienione; podnosząc że - według Rosjan - ani wejście Armii Czerwonej ani przystąpienie krajów bałtyckich  do Związku Sowieckiego nie było sprzeczne z zapisami obowiązującego wówczas prawa międzynarodowego. Według Ławrowa - zgodnie z prawną doktryną o charakterze międzynarodowym jaka obowiązywała w połowie wieku XX-tego, „okupacja” oznaczała zajęcie przez państwo niezamieszkałego terytorium, które uprzednio nie należało do jakiegokolwiek innego państwowa. Chodziłoby w tym wypadku o uzyskanie efektywnej kontroli nad danym terenem z intencją utrzymania tam stałej suwerenności. Dodatkowo termin „okupacja” oznaczać miał w ujęciu rosyjskiego męża stanu czasowe zajęcie w trakcie konfliktu zbrojnego przez armię jednego z wojujących państw terytorium albo części terytorium innego państwa. Jak wskazywał Ławrow w dniu 4 maja 2005 roku, termin  „okupacja” nie może zatem zostać użyty do prawnego określenia sytuacji w krajach bałtyckich w późnych latach trzydziestych XX wieku, ponieważ nie zaistniał żadne stan wojny między Związkiem Sowieckim a tymi państwami, jak też nie były prowadzone jakiekolwiek działania wojskowe, a rosyjskie oddziały zostały wprowadzone do państw bałtyckich na podstawie porozumienia i za wyraźną zgodą lokalnych władz, które wtedy istniały w tychże republikach – „/.../ jakkolwiek można o nich różnie myśleć”.Zarazem według Ławrowa przez okres kiedy Litwa (a także Łotwa i Estonia)  były częścią Związku Sowieckiego, posiadały one  rządy narodowe, za wyjątkiem czasu kiedy ta część terenu ZSRS została zajęta przez Niemcy podczas „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej” . Rosyjski minister spraw zagranicznych podawał przy tym: „I nie jest ważne, że to były władze - znów, nie zważając jak można ocenić je dzisiaj - reprezentowane przez Najwyższe Sowiety (Supreme Soviets) poszczególnych republik, które w roku 1990 podjęły decyzje, prowadzące je do secesji z ZSRS. Stąd, jeśli ktoś miałby kwestionować prawne podstawy działania władz prawodawczych [republik bałtyckich] okresu sowieckiego, powstawałoby pytanie o prawowitość promulgacji niepodległości republik bałtyckich”. Zgodnie z powyższym - jak stwierdził Ławrow -  jakiekolwiek żądania, włączając w to domaganie się zadośćuczynienia wynagrodzenia materialnego „domniemanej szkody”, której, - „/.../ jak niektórzy myślą” - skutki zostały wyrządzone w roku 1940, byłyby bezpodstawne. Rosyjski minister spraw zagranicznych podkreślał zarazem 4 maja 2005 roku, że usiłowania zestawienia polityki ZSRS tego okresu z działaniami Niemiec hitlerowskich, które toczyły agresywną wojnę w Europie aby zniewolić albo zniszczyć całe narody są absurdalne, już chociażby z powodu tego oczywistego faktu, że to właśnie ze względu przede wszystkim na wysiłek ZSRS hitlerowskie Niemcy zostały pokonane, a z Europy usunięto nazizm. Według Ławrowa - takie insynuacje mają szczególnie „bluźnierczy” wydźwięk w przededniu 60 rocznicy „Wielkiego Zwycięstwa”. Co zaś do oceny represyjnych działań reżimu, który istniał w ZSRS w latach 1930-tych / 1950-tych XX wieku, to wielokrotnie zostało to już - według Ławrowa - uczynione zarówno przez sam Związek Sowiecki, jak i przez Rosję. W związku z powyższym, Moskwa nie widziała jakiegokolwiek sensu w podnoszeniu tej kwestii ponownie.  Jak podawał rosyjski minister spraw zagranicznych w dniu 4 maja 2005 roku, „/..../ jeśli ktoś próbuje [omawiane kwestie] przeistoczyć w realną politykę, to jest próba spekulacji pamięcią dla celów korzyści politycznej”. Wskazanie  przez Ławrowa na próby podnoszenia odpowiedzialności rosyjskiej za zajęcie i okupację krajów bałtyckich (przy domniemanej relatywizacji odpowiedzialności niemieckiej i rosyjskiej) jak na swoiste „bluźnierstwo”, którym zresztą można by się posłużyć przy tworzeniu nowej „polityki historycznej” w Europie, oraz zastanawiająca interpretacja prawa międzynarodowego w zakresie definicji terminu „okupacji” (w Europie), wskazuje na niezwykle umiejętne zastosowanie przez stronę rosyjską wykładni prawnej oraz socjotechniki politycznej. W kontekście relacji litewsko-rosyjskich takie postawienie sprawy przez Siergieja Ławrowa - jak się wydaje - skutecznie zblokowało ewentualne dążenia Wilna do zyskania ze strony Moskwy jakichkolwiek odszkodowań za nieuprawnioną pięćdziesięcioletnią okupację kraju. 4. Komentarz Departamentu Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ z 5 maja 2005 roku w kwestii uwag doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Stephen’a Hadley’a w zakresie  potrzeby wyrzeczenia się przez Rosję paktu Ribbentrop-Mołotow. - W związku z uwagami doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Stephen’a Hadley’a, odnoszącymi się do potrzeby wyrzeczenia się przez Rosję paktu Ribbentrop-Mołotow, a wywodzącymi się z podkreślenia odniesienia, iż Związek Radziecki już tak postąpił, Departament Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ postanowił w dniu 5 maja 2005 roku wypowiedzieć się w tej kwestii.Stwierdzono wówczas, iż pakt Ribbentrop - Mołotow jest terminem opisowym i odnoszącym się do tajnych protokołów sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji z 1939 roku, wskazując iż „fakt podpisywania tych protokołów został potępiony w rezolucji Kongresu Deputowanych Ludowych ZSRS, co było wewnętrznym aktem Związku Sowieckiego, i zostało przyjęte w pewnym historycznym kontekście oraz [jako takie] zawiera polityczną ocenę paktu”. Jak dalej podnosiłDepartament Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ - nikt nie odwołał wskazanej rezolucji. Rosja zaś jest państwem -sukcesorem ZSRS i została ona uznana przez inne państwa w tej roli; Federacja Rosyjska jest aktywna w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i innych międzynarodowych organizacjach oraz w pełni wypełnia międzynarodowe zobowiązania przyjęte przez Związek Sowiecki. Zauważono, iż wzywanie Rosji aby potwierdzała ona te zobowiązania jak również wewnętrzne akty prawne Związku Sowieckiego „/.../ nie ma sensu, jak to jest dobrze znane dla tych wszystkich, którzy są profesjonalnie zaangażowani w politykę zagraniczną”. Według rosyjskiego MSZ było też oczywiste, że próby aby wprowadzić na agendę (porządek dzienny) współczesnych relacji międzynarodowych kwestii oceny  wydarzeń, które - jakkolwiek tragiczne - należą do przeszłości, są zdecydowanie nieproduktywne. MoskiewskiDepartament Informacji i Prasy MSZ uważał, że byłoby lepiej, by skoncentrować się na losie setek tysięcy ludzi, który są „/.../ pozbawieni elementarnych praw człowieka, włączając w to prawo do obywatelstwa, pod pozorem potrzeby uporządkowania rzeczy, z którymi ci ludzie nie mają nic wspólnego”. Zgodnie z rosyjskim MSZ, ludzie ci {w domyśle: rosyjskojęzyczni mieszkańcy krajów bałtyckich) „ /.../ po prostu chcą żyć normalnie i nie być zakładnikami gier ””historyczno – politycznych””. Nastąpiło zatem umiejętne przedstawienie i naświetlenie przezDepartament Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ podnoszonej przez stronę amerykańską zagadnienia przyjęcia przez Federację Rosyjską odpowiedzialności za akt Ribbnetrop-Mołowow (którego konsekwencje - po modyfikacji -prowadziły do zajęcia Litwy przez Związek Sowiecki w roku 1940). W krótkim oświadczeniu rosyjskie MSZ zastosowało zarazem wyprzedzające niejako sprowadzenie całej kwestii do zakresu nieistotnej czy raczej niestosownej polityki historycznej. Takie ujęcie problemu zagadnienia „historycznego” dokonane przy tym uległo przewartościowaniu - uznaniu za „nieistotne” - wobec współcześnie „niesprawiedliwego” złego losu rosyjkojęzycznych mieszkańców krajów bałtyckich. W konsekwencji, Departament Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ zastosował manewr polegający na  odwróceniu samego problemu ewentualnych roszczeń czy to stricte prawnych, majątkowych, czy przede wszystkim prawno-międzynarodowych, czy to ze strony ogólnie ujętej społeczności międzynarodowej, nie wyłączając Polski, czy też samych państw bałtyckich - w tym Litwy. W ujęciu moskiewskiego MSZ, to raczej Rosjanie mieli powody i podstawę do domagania się realizacji zobowiązań wynikających z braku respektowania ustaleń prawa międzynarodowego, w tym praw ludzkich.  Z punktu widzenia Litwy był to oczywiście zabieg trudny do zaakceptowania. 5. Stanowisko rosyjskiego MSZ z 21 maja 2005 roku w kwestii rezolucji Senatu Stanów Zjednoczonych wzywającego Rosję do uznania i potępienia „nielegalnej okupacji i aneksji Łotwy, Litwy i Estonii”. - Na konferencji prasowej w dniu 21 maja 2005 roku Aleksander Jakowlenko, rzecznik rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, został poproszony o skomentowanie rezolucji przyjętej przez Senat Stanów Zjednoczonych wzywającej Federację Rosyjską do uznania i przeproszenia za „nielegalny zabór i aneksję” Łotwy, Litwy i Estonii. W odpowiedzi Jakowlenko stwierdził, iż nie widzi potrzeby w udzielaniu jakiegoś specjalnego komentarza w kwestii wskazanej rezolucji. Odkreślił jednak, iż stanowisko Rosji w tej sprawie jest powszechnie znane i pozostaje niezmienne, wskazując na klarowną wypowiedź Prezydenta Putina  gdzie wyjaśniono szczegółowo „/.../ jak Rosja spostrzega takie próby pisania historii na nowo”.Przyjęcie przez Moskwę wszelkich prób zmierzających do formalnego przyznania się przez Federację Rosyjską do nielegalnej aneksji państw bałtyckich (w tym Litwy) w roku 1940 za próbę zmiany faktów historycznych wiązało się z rosyjskim dążeniem niedopuszczenia do pojawienia się jakichkolwiek roszczeń odszkodowawczych ze strony Litwy (oraz Łotwy i Estonii), oraz z kwestią próby zachowania pozytywnego image państwa rosyjskiego. 6. Komentarz rzecznika prasowego moskiewskiego MSZ Andreja Nesterenko z dnia 18 czerwca 2008 roku na temat litewskich rozwiązań prawnych zakazujących używania symboli sowieckich podczas wydarzeń o charakterze powszechnym - 18 czerwca 2008 roku rzecznik moskiewskiego MSZ Andrej Nestorenko skomentował uchwalenie przez litewski Sejmas w dniu 17 czerwca 2008 roku poprawki do istniejącej ustawy, która zakazuje używania podczas wydarzeń o charakterze powszechnym - obok symboli nazistowskich - „symboli typu sowieckiego”. Stwierdził on, iż wskazana decyzja „jest jeszcze jedna próbą, by przekręcić historię” Nie można nazwać zrównania symboli państwa, które uczyniło największy wkład do [osiągnięcia] zwycięstwa przez faszyzm podczas wojny światowej II z symbolami nazistowskimi, czymś innym jak profanacją pamięci tych, którzy za cenę nieodwracalnych ofiar uratowali świat od nazistowskiej plagi”.Uchwalenie na Litwie w dniu 17 czerwca 2008 roku rozwiązań prawnych zakazujących używania symboli sowieckich podczas wydarzeń o charakterze powszechnym zostało przez stronę rosyjską uznane za profanację. Po tym wystąpieniu rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych nie wypowiedziało się  już do stycznia roku 2009 ani razu na temat relacji litewsko-rosyjskich. 7. Wnioski. Rosyjskie odniesienia do problematyki rozgrywania w stosunkach dwustronnych jak i międzynarodowych kwestii uprzedniego włączenia Litwy do ZSRS były dość klarowne. Uznanie wypowiedzi (m.in. prezydenta litewskiego) próbujących nawiązać do zadośćuczynienia za okupację sowiecką za niezgodne z ogólnoświatowym trendem, lub nawet „świętokradcze”, wpisywało się w porównanieprzez Ławrowa prób relatywizacji odpowiedzialności niemieckiej i rosyjskiej za okupację krajów bałtyckich za „bluźnierstwo”, a wszystko to razem miało stanowić zdecydowanie odcięcie się Rosjan od prób kreowania litewskiego wymiaru „polityki historycznej”. Podobnie i wprowadzenie na Litwie w roku 2008 rozwiązań zakazujących powszechnego używania symboli postsowieckich uznano za „profanację”.Nie trzeba wielkiej przenikliwości żeby dostrzec w wielu przejawach takiego właśnie postępowania dążność Moskwy do uniknięcia ewentualnych roszczeń litewskich.

 

 

manama1
O mnie manama1

poważny i niepoważny, z dystensem i bez, patriota i pseudoeuropejczyk, myślacy z własnej skromnej perspektywy, motto: \"wiele lat analizy dla dnia syntezy\" niestety

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka