manama1 manama1
127
BLOG

Relacje ze Szwecją w oficjaln. wypowiedziach rosyjskich do 2007

manama1 manama1 Polityka Obserwuj notkę 0

  

 
W bezpośrednim, ponad dwuletnim okresie od poszerzenia Unii Europejskiej w kwietniu 2004 roku rosyjskie władze/dyplomacja wypowiadały się formalnie w zakresie relacji ze Szwecją   tylko parokrotnie, ogniskując się na szeregu spraw kluczowych, w tym na kwestiach:
formalnych dyplomatycznych relacji dwustronnych (włączając w to zaskakującą uroczystość nadania rosyjskiego orderu wieloletniemu szwedzkiemu ambasadorowi), problematyce domniemanego szpiegostwa, jak i na kwesti, nazwijmy to, kaukasko-czeczeńskiej.        
 
Pierwsza grupa formalnych oświadczeń dotyczy spraw dyplomatycznych, zahaczając pośrednio o geopolitykę. I tak, odnotowane przez rosyjskie MSZ, spotkanieSiergieja Ławrowa ze szwedzką minister spraw zagranicznych Lailą Freivalds, które odbyło się 24 listopada 2004 roku w Reykjawiku na Islandii w ramach ministerialnego spotkania Rady Arktycznej przyniosło ze sobą istotne rozmowy, które mogą rzucać istotne światło na stosunek Rosji zarówno do Szwecji, jak i takich państw bałtyckich jak Łotwa i Estonia. Podczas wskazanej wymiany poglądów, strony wymieniły opinie na kluczowe kwestie dotyczące relacji rosyjsko-szwedzkich i perspektywy dialogu politycznego oraz cały szereg problemów międzynarodowych, w tym odnoszących się do współdziałania dwu krajów w tzw. „przestrzeni europejskiej”. Analizowano tym samym możliwości współpracy w kontekście pogłębiania strategicznego partnerstwa (szwedzko) unijno-rosyjskiego i zapewnienie powstania i utrzymania  rzeczywistego postępu w dziedzinie tworzenia „wspólnej przestrzeni” unijno-rosyjskiej. Co szczególnie znamienne, rozmawiając ze szwedzką minister spraw zagranicznych Sergiej Ławrow podkreślił potrzebę spełnienia przez Łotwę i Estonię zaleceń   organizacji międzynarodowych w odniesieniu do statusu mniejszości narodowych w tych krajach. Posługując się zatem pojęciem „przestrzeni europejskiej” i szwedzkiego wpływu na jej efektywne kształtowanie, Rosjanie próbowali zatem (jak można wywnioskować z kontekstu wskazanej wypowiedzi) wpłynąć na stosunek rządów estońskich i łotewskich na mniejszości rosyjskiej w tych krajach. Znamienne to zestawienie zdaje się sugerować uznanie przez Rosję - przynajmniej pośrednio i miedzy wierszami - znaczącego wpływu Szwecji na    sytuacje w dawnej nadbałtyce.
 
Pełen zakres dwustronnych relacji szwedzko-rosyjskich (włączając w to opracowanie harmonogramu wzajemnych spotkań w dającym się przewidzieć terminie), jak też naglące problemy o charakterze międzynarodowym były też dyskutowane na szczeblu zastępców ministrów spraw zagranicznych obu krajów.   Taka sytuacja miała miejsce w dniu 22 czerwca2006 roku, gdy w Sztokholmie spotkali się zastępca ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Władimir Titow ze szwedzkim sekretarzem stanu s/d zagranicznych Hans’em Dahlgrenem. Takie pragmatyczne – pomimo ewidentnych napięć dwustronnych - podejście do spraw polityki zagranicznej realizowane zarówno przez rząd rosyjski jak i szwedzki, wskazywało zarówno na obustronną dążność do przezwyciężania narastających problemów, jak i przede wszystkim na swoiste przechodzenie do porządku dziennego (wynikające z wieloletniego, żeby nie powiedzieć z wielowiekowego doświadczenia) nad pojawiającymi nie prawie nieustannie zadrażnieniami.
 
Ku pozornemu zatem zaskoczeniu, w dwustronneszwedzko-rosyjskie relacje stricte dyplomatyczne zaskakująco wpisuje się nadanie Orderu Przyjaźni dla szwedzkiego ambasadora w Moskwie Svena Hirdman’a, jakie miało miejsce w stolicy Rosji dnia 14 października 2004 roku. Stało się to wydarzenie okazją do wypowiedzenia przez Sergeja Ławrowa szczególnie ciepłych uwag pod adresem samego ambasadora, a pośrednio - jak można się było domyślać- i samych relacji szwedzko-rosyjskich. Ławrow ogłaszał wówczas „z prawdziwą radością” oraz dekret prezydenta Putina o nadaniu nadzwyczajnemu i pełnomocnemu ambasadorowi Szwecji w Rosji stosownego orderu „/.../ za jego wyjątkowy wkład   w rozwój i wzmocnienie rosyjsko –szwedzkich przyjacielskich-relacji”. Sam Ławrow uważał przyznanie nagrody Orderu Przyjaźni za w 100% uprawnione poprzez wyniki dziesięcioletniej   służby Svena Hirdman’a w Moskwie i Rosji. Oświadczył on swoje szczęście z możliwości uczestniczenia w uroczystości na rzecz Hirdman’a oraz ze swojego owocnego kontaktu z ambasadorem w interesie rozwoju relacji rosyjsko-szwedzkich, „z głębi serca” gratulując Szwedowi wyróżnienia. Podkreślając powszechną znajomość szwedzkiego ambasadora wśród „znaczących” rosyjskich polityków, Ławrow uznawał ten fakt za kolejny dowód wkładu Hirdmana’a w stosunki między Moskwą a Sztokholmem, uznając zarazem wyjątkowy i wyłączny wkład szwedzkiego ambasadora w tworzenia ram i podstaw tych stosunków. Specjalnego znaczenia nabrało wskazywanie przez rosyjskiego ministra spraw zagranicznych domyślnego i ukrytego znaczenia imienia szwedzkiego ambasadora, będącego - według niego - swoistym prognostykiem wzajemnych odniesień (międzypaństwowych), gdzie Ławrow tłumaczył możliwość przetłumaczenia imienia Sven jako „druh” lub „członek królewskiej czeladźi”, co z kolei miało z kolei nasuwać związek    nie tylko z rosyjskim słowem „wojewoda”: ale też z określeniami: przyjaźni, przyjaciela, i towarzysza broni [soratnik] Dla Ławrowa nie było wątpliwości, że najbardziej odpowiednim tłumaczeniem znaczenia imienia szwedzkiego ambasadora –Svena –będzie osobiście „towarzysz broni”.
 
 Ten swoisty kordializm uwidaczniający się zaskakująco w dokonanje przez Ławrowa w październiku 2004 roku ocenie znaczenia wpływu Svena Hirdman’a na kształtowanie się relacji szwedzko-rosyjskich, kordializm wynikający bez wątpienia z osobistych relacji i doświadczeń – kontrastował przy tym z brakiem jakiegokolwiek odniesienia do samej Szwecji i jej polityki. Takie ujecie zagadnienia przez rosyjskiego ministra spraw zagranicznych możnaby zatem interpretować jako z jednej strony znaczącą aprobatę osobową, z drugiej zaś jako rezerwę w stosunku do państwa, które tenże ambasador reprezentował. Wszystkie opisane wydarzenia i oznaki zdaniem autora niniejszego tekstu zdają się sugerować - pomimo ewidentnych zadrażnień - uznanie przez Moskwę Sztokholmu jako znaczącego partnera w zakresie (geo)polityki na obszarze wokół Morza Bałtyckiego
 
Oczywiście powyższa konkluzja nie stoi w sprzeczności (a może wręcz odwrotnie) z pojawiającymi się zadrażnieniami w zakresie domniemanego szpiegostwa. Jak się bowiem okazuje, politycznie umotywowane zatrzymanie w dniu 15 lutego 2006 roku przez szwedzką policję rosyjskiego obywatela, było znaczącym problemem, jaki uwidocznił się w formalnych wypowiedziach dyplomatycznych strony rosyjskiej było. Informacje na ten temat pojawiły się w formie wypowiedzi Departamentu Prasy moskiewskiego MSZ z 21 lutego 2006 roku. zatrzymanie rosyjskiego „młodego naukowca”, który pracował na kontrakcie w sztokholmskim Instytucie Rolnictwa Uniwersytetu w Uppsali przez szwedzką policję było powiązanie z oskarżeniem o szpiegostwo. Taka te z wersję przyjęło szwedzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W odpowiedzi Rosjanie domagali się z kolei - właśnie w formie wystąpienia przedstawicieli Departamentu Prasy moskiewskiego MSZ – aby szwedzkie władze wyjaśniły im ten incydent, wskazując że przedstawiciele rosyjskiej ambasady w Sztokholmie odbyli spotkanie z osobą zatrzymaną, której przyznano konieczną pomoc konsularną. Dodatkowo 20 lutego 2006 roku rosyjskie stanowisko zostało przekazane, będącemu akurat w Moskwie, Dyrektorowi Generalnemu do Spraw Politycznych szwedzkiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Olofowi Skoog’owi. W tym oświadczeniu podkreślano potraktowanie powyższej sprawy z najwyższą powagą, uważając zarazem ze zrozumiałe, iż „ten rodzaj wydarzeń” nie może nie wpłynąć na stosunki Rosji ze Szwecją.    I rzeczywiście, podejrzenia o szpiegostwo i zatrzymanie z tego powodu rosyjskiego naukowca pracującego w Uppsali bez wapienia musiało mieć wielce znaczący wpływ na wzajemne relacji I ich charakter, rzucając jeszcze jeden cień na dwustronne relacje.  
 
Tymczasem tzw. „afera Zamiatina” nabierała coraz większego rozgłosu. 15 marca 2006 roku rosyjskie MSZ wezwało szwedzkiego ambasadora w Moskwie Johann’a Molander’a, któremu przekazano „poważne zaniepokojenie” z powodu ciągnącego się przetrzymywania przez organy sprawiedliwości rosyjskiego naukowa Andreja Zamjatina, który został zatrzymany 15 lutego 2006 roku przez szwedzkie służby bezpieczeństwa pod zarzutem szpiegostwa. Zadeklarowano wówczas ambasadorowi naleganie strony rosyjskiej na natychmiastowe zwolnienie Zamjatina, podkreślając ponownie uznanie akcję szwedzkich władz w tej sprawie za rzutujące na ogólny charakter relacji szwedzko-rosyjskich.Uwypuklenie przez moskiewskie MSZ dużego znaczenia „właściwego rozwiązania problemu Zamjatina” dla dalszych stosunków dwustronnych na linii Moskwa - Sztokholm ukazywało bez wątpienia prestiżowy stosunek strony rosyjskiej do tego zagadnienia.  
 
Jednak w marcu roku 2006 sztokholmski sąd po przeprowadzonej dyskusji przedłużył okres zatrzymania dla oskarżonego o szpiegostwo rosyjskiego naukowca Andreja Zamjatina, co stało się przyczyną wypowiedzi Departamentu Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ. W sytuacji gdy Zamjatin był przetrzymywany w szwedzkim więzieniu bez formalnego oskarżenia przez ponad miesiąc przedstawiciele rosyjskich służb dyplomatycznych   zauważali swoje „rozczarowanie” oraz „zmieszanie” ta decyzją szwedzkich władz, podkreślając dalszą chęć podejmowania starań nad jak najszybszym uwolnieniem Zamjatina. Służyć temu celowi miało podtrzymywanie stałego kontaktu z zatrzymanym przez przedstawicieli rosyjskiej ambasady w Sztokholmie i udzielanie mu „niezbędnej” pomocy. 16 marca 2006 roku Departament Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ uznawał za bardzo znamienne, iż pomimo zapewnień Szwedów o dysponowaniu w prowadzonym przez nich przeciwko wskazanemu obywatelowi rosyjskiemu śledztwie „poważnych dowodów oskarżających”, nie został on (dotychczas) oficjalnie oskarżony.    Oczekiwano w Moskwie zatem od Szwecji podjęcia „jedynych w tej sytuacji możliwych kroków”, czyli natychmiastowego zwolnienia   Andreja Zamjatina.
 
Zasługuje na uwagę brak formalnego zaprzeczenia ze strony rosyjskiej dyplomacji po części szpiegowskiej misji rosyjskiego naukowca, pracującego na kontrakcie na Uniwersytecie w Uppsali. Takie podejście do tematu, z jednej strony mogłoby   świadczyć o uznaniu stawianych zarzutów za niebyłe, jako po prostu nie odpowiadające rzeczywistości (czytaj : absurdalne), z drugiej zaś (i w pewnym sensie słusznie) zrzucało ciężar udowodnienia winy na stronę szwedzką. Pewnym zgrzytem było tu jednak częste odwiedzanie osadzonego przez rosyjskie służby dyplomatyczne, co zasadniczo rzucać mogło negatywne światło na domniemaną „niewinność” Zamjatina. Tak czy inaczej, „afera Zamjatina” musiała się siłą rzeczy odbić negatywnym skutkiem na dwustronnych relacjach dyplomatycznych rosyjsko-szwedzkich.      
 
Kolejną istotną kwestią poruszaną przez moskiewskie MSZ w odniesieniu do Szwecji była problematyka „kaukasko-czeczeńska”. Okazywało się bowiem, iż działalność zamieszczonej na szwedzkim serwerze strony internetowej “Kavkaz – Center” budziła już w listopadzie roku 2004 stałe zainteresowanie dziennikarzy rosyjskich. W dniu 24 listopada 2004 roku reprezentanci telewizji NTV oraz agencji informacyjnej Interfax zwrócili się z tą kwestią do Departamentu i Prasy rosyjskiego MSZ, uzyskując informację o ciągłym uważnym śledzeniu przez Moskwę pojawiania się w różnych krajach europejskich „stron internetowych informacyjnie wspierających terroryzm”. Wskazując na powiązanie takiej aktywności z potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa państwu rosyjskiemu,   podnoszono iż strony internetowe w rodzaju „Kavkaz –Center” wpisują się w strukturę stron, mających znaczenie dla bezpieczeństwa Rosji. Departament rosyjskiego MSZ podniósł zarazem, że materiały publikowane na tych stronach „mówią za siebie”, a wcześniejsze zamknięcie strony „Kavkaz –Center” na Litwie   nie było przypadkiem, oraz że nastąpiło już wcześniejsze zakończenie pracy tego ośrodka w Finlandii.
 
Gdy jednak w początkach listopada 2004 roku „Kavkaz –Center” ponownie rozpoczęło swoją działalność w internecie za pomocą platformy PORT8-.se, ulokowanej w Szwecji, 15 listopada 204 roku moskiewskie MSZ zwróciło uwagę stronie szwedzkiej na ten „godny ubolewania [deplorable] fakt”. Jak wynikało to następnie ze stanowiska zaprezentowanego dziennikarzom w końcu listopada 2004 roku, Rosjanie oczekiwali od Szwedów, określających się według Moskwy jako „nieustanni członkowie koalicji antyterrorystycznej”, podjęcia kroków zmierzających do „zakończenia propagandy idei terroryzmu i gwałtu” z ich terytorium. Rosyjskie MSZ wskazywało przy tym na brak możliwości zastosowania w wypadku „Kavkaz –Center” podwójnych standardów, jako że jednym z głównych celów terrorystów jest zwrócenie na siebie uwagi opinii publicznej i „zasiewanie ziarna niezgody nienawiści”, a folgowanie im jest niedopuszczalne. Po usunięciu zatem strony „Kavkaz - Center” z serwerów litewskich i fińskich, oraz po przeniesieniu   nadawania do Szwecji, Rosjanie nie omieszkali natychmiast t niemalże wywrzeć presji także i na ten ostatni kraj. Zastosowanie argumentu szwedzkiego członkostwa w lidze antyterrorystycznej z jednoczesnym podnoszeniem zaprzestania działalności „Kavkaz- Center” na Liwie i w Finlandii miało w intencji Moskwy stawiać Sztokholm w niezwykle trudnej sytuacji, kraju który musi pójść za swoimi zewnętrznymi i wewnętrznymi zobowiązaniami, idąc zarazem za przykładem krajów sąsiednich.   Takie postawienie sprawy w domyśle prowadziło do zwiększenia nacisku Moskwy na Sztokholm w sprawie zamknięcia „Kavkaz - Center”
 
 14 kwietnia 2005 roku,    Moskwa poczuła się znowu w obowiązku interweniować w Szwecji w kwestii kaukaskiej czy czeczeńskiej. Otóż departament Informacji i Prasy rosyjskiego MSZ odniósł się wówczas do problematyki odmowy przez szwedzką ambasadę w Moskwie wydania wiz wjazdowych dla grupy rosyjskich sportowców/zapaśników z Republiki Czeczeńskiej, którzy mieli zostać zaproszeni do tego kraju przez kilka szwedzkich organizacji sportowych. Do całego wydarzenia doszło w dniu 11 kwietnia 2005 roku, gdy dokonano w szwedzkiej ambasadzie odmowy wydania wiz dla grupy młodych sportowców czeczeńskich, pomimo poparcia dla wniosku wizowego w formie noty wysłanej do tejże ambasady przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W komunikacje Departamentu Informacji i Prasy z 14 kwietnia 2005 roku Rosjanie uznali odmowną decyzję władz szwedzkich za działanie budzące zdumienie, podkreślając przykładowo brak jakichkolwiek przeszkód przy wjeździe do Szwecji oraz uczestniczeniu tam w różnych seminariach i publicznych wydarzeniach przez „emisariuszy grup terrorystycznych operujących w Czeczenii”.   Według Rosjan zaś w tym samym czasie „młodzi sportowcy, reprezentujący przyszłość odradzającej się Republiki Czeczenii” zostali uznani przez władze szwedzkie jako potencjalne zagrożenie, co miałoby prowadzić po pojawienia się wrażenia że owi czeczeńscy sportowcy „nie pasują do dalekiego od rzeczywistości ponurego obrazu sytuacji w Czeczenii, który tak właśnie jest przedstawiany szwedzkiej opinii publicznej”.   W ten sposób Rosjanie podwójnie niejako oskarżali Szwedów. Po pierwsze, podnosząc swoje powtarzane już hasło o stosowaniu podwójnych standardów w stosunku do„terrorystów” i „spokojnych obywateli” (czeczeńskich). Dodatkowo wskazano na ewentualną dążność strony szwedzkiej do nierzetelnego wykazywania sytuacji w Republice Czeczeńskiej.
 
Bezpośrednio i jawnie już anty/terrorystyczna problematyka była przedmiotem ostrego wystąpienia Rosjan wobec Szwecji w marcu roku 2005. Nowy szwedzki ambasador w Moskiwe Johan Molander, został bowiem wezwany w dniu 23 marca 2005 roku do rosyjskiego MSZ w związku z „aktem terrorystycznym”, jaki miał mieć miejsce 22 marca 2005 roku w Sztokholmie. Okazało się bowiem, iż - jak to opisano w demarche rosyjskim - sztokholmska sekcja „organizacji ekstremistycznej Global Infidata” przyjęła odpowiedzialność za wysadzenie samochodu należącego do rosyjskiej ambasady, co miało miejsc w pobliżu domu, gdzie rezydowali członkowie rosyjskiej misji dyplomatycznej. Według Rosjan – co szczególnie istotne - działanie to „otwarcie nawiązywało” do akcji państwa rosyjskiego przeciwko „międzynarodowemu terroryzmowi” w Czeczenii. 
Prowadzący rozmowę Czyżow, zastępca ministra spraw zagranicznych Federacji, przypomniał przy tej okazji szwedzkiemu ambasadorowi, iż strona rosyjska niejednokrotnie prosiła władze szwedzkie o wzmocnienie rosyjskich agencji w Szwecji oraz jednoznacznie przywoływała uwagę szwedzkiego ministerstwa spraw zagranicznych na niebezpieczeństwo ataków terrorystycznych wymierzanych w ambasadę Rosji. Jak podawał Czyżow, „te raporty były ignorowane przez stronę szwedzką”.
 
Rosjanie wskazywali też na fakt, który - według nich - trudno było nazwać przypadkowym wydarzeniem, a mianowicie, iż „wysadzenie” samochodu należącego do ambasady rosyjskiej miało miejsce w dzień po publikacji przez szwedzką agencję prasową wywiadów z jednym – jak to określono - z przywódców „międzynarodowych terrorystów”, działających na północnym Kaukazie, Szamilem Basajewem. W oczach Czyżowa, w tymże wywiadzie Basajew wyraził uznanie dla Szwecji za „godne” zachowanie w odniesieniu do krytycyzmu Moskwy i otwarcie groził „nowymi atakami terrorystycznymi” w stosunku do Rosji i jej obywateli. Według Czyżowa „/.../ wszystko to wskazywało, iż terroryści mogą w Szwecji czuć się swobodnie”. Jednocześnie podczas spotkania ze szwedzkim ambasadorem podkreślono żądanie aby Szwecja, zgodnie ze swoimi zobowiązaniami podjętymi w ramach   Konwencji Wiedeńskiej w sprawie Relacji Dyplomatycznych, oraz jako uczestnik „międzynarodowej koalicji antyterrorystycznej” podjęła wszystkie „/.../ niezbędne środki celem zapewnienia właściwej ochrony dla reprezentacji dyplomatycznej Federacji Rosyjskiej oraz jej personelu”. W tym samym czasie Czyżow domagał się od Sztokholmu   aby „organizatorzy i osoby przygotowujące [wskazany] akt terroryzmu zostały znalezione i postawione przed wymiarem sprawiedliwości”. 
 
Zarazem Czyżow w rozmowie ze szwedzkim ambasadorem w dniu 23 marca 2005 roku podkreślił niedopuszczalność stosowania „podwójnych standardów” dotyczących terroryzmu wskazując, iż „/.../ zaangażowanie Szwecji w międzynarodową współpracę w zwalaczaniu tego zła Moskwa będzie oceniać przez działania praktyczne”. Zgodnie też z informacją zawartą w rosyjskim komunikacie prasowym,   Johan Molander obiecał natychmiastowo przekazać zawartość moskiewskiego demarche do Sztokholmu. Atak na samochód pracowników rosyjskiej misji dyplomatycznej w Sztokholmie został zatem w pełni i wręcz perfekcyjnie wykorzystany przez Rosjan do próby wywarcia zmasowanego nacisku na Szwecję, celem próby zablokowania dalszej działalności organizacji   kaukaskich, czy dokładniej czeczeńskich na obszarze tego państwa.
 
Niejako symbolicznym, ważnym wydarzeniem w relacjach rosyjsko-szwedzkich, odnotowanym przez formalne służby prasowe rosyjskiego MSZ, i jakby pośrednią odpowiedzią na szwedzkie pozwolenie na funkcjonowanie czecześnkiej strony internetowej na terenie Szwecji, był siódmy kongres działającej za granicą Rosji zagranicznej prasy rosyjskojęzycznej, który odbył się w dniach 30 sierpnia – 1 września 2005 roku, pierwszego dnia w Helsinkach, natomiast drugiego dnia miał on swoja siedzibę w Sztokholmie. W kongresie tym brali udział zarówno członkowie zagranicznej prasy rosyjkojęzycznej, szefów rosyjskich i zagranicznych mediów i międzynarodowych organizacji dziennikarskich, oraz prominentnych polityków i osoby publiczne.   Organizatorami kongresu była Światowa Organizacja Prasy Rosyjskiej, która łączy rosyjskojęzyczne media na całym świecie, oraz Agencja Itar-Tass. Agenda dyskusji dotyczyła kwestii powiązanych z rozwojem zunifikowanej na całym świecie przestrzeni medialnej dla prasy rosyjskojęzycznej, realizacji praw mieszkających poza granicami Federacji Rosjan do informacji i komunikatów w języku rosyjskim, etc.  
 
Z punktu widzenia relacji szwedzko-rosyjskich istotnym okazywało się zatem z punktu widzenia rosyjskiego MSZ, iż krajowi, któremu zarzucono miedzy wierszami oraz bezpośrednio niewłaściwe relacjonowanie wydarzeń w Czeczenii czy Rosji, dodać wypada - kraju bliskiego geograficznie dawnych republikom   sowieckim położonym nad Morzem Bałtyckim - przeznaczono rolę miejsca (raczej bowiem nie współgospodarza) ogólnoświatowego kongresu prasy rosyjkojęzycznej. Kładziono w ten sposób jakby pośredni i bezpośredni nacisk na przepływ informacji zarówno dotyczących Rosji, jak i w samej prasie rosyjskojęzycznej, gdzie rola Szwecji (i Finlandii) miała okazać się znaczna. Co więcej, jakby w domyśle przeciwstawiano otwartość prasy rosyjskojęzycznej poczynaniom mediów tych dwóch wymienionych państw.
 
Ogólna charakterystyka przedstawiania relacji szwedzko-rosyjskich przez moskiewskie MSZ, oscylując pomiędzy pełnym uznania nadaniem orderu dla szwedzkiego ambasadora a ostrymi wyrzutami o „bezprawne” zatrzymanie rosyjskiego obywatela pod zarzutem szpiegostwa, czy „przypominanie” Szwecji   o jej „zobowiązaniach antyterrorystycznych” (kwestia kaukasko-czeczeńska) wskazywać powinna na widoczną znaczną amplitudę postrzegania Szwecji przez rosyjskie służby dyplomatyczne. Jak się wydaje, z jednej strony Moskwa chętnie widziałaby w Szwecji, jeśli już nie sojusznika, to przynajmniej życzliwe neutralnego sąsiada w rejonie Morza Bałtyckiego (być może nawet za cenę pewnej zgodny na utrzymanie i powiększenie wpływów szwedzkich na terenie państw nadbałtyckich), z drugiej zaś strony nie do przyjęcia dla Moskwy było jawne wspieranie przez Sztokholm aspiracji narodu czeczeńskiego i wszystkich wynikających z tego konsekwencji.
 
Wniosek zatem jest paradoksalny: wpływ szwedzki (przynajmniej o charakterze moralnym) na międzynarodową ocenę sytuacji na Kaukazie oraz przede wszystkim możliwy stały sprzeciw Szwecji wobec bałtyckich projektów gazowych Moskwy   zdaje się być dla Rosji na tyle istotny, iż może ona sugerować między wierszami zwiększenie wpływów szwedzkich w krajach nadbałtyckich dawnego ZSRS.
 
manama1
O mnie manama1

poważny i niepoważny, z dystensem i bez, patriota i pseudoeuropejczyk, myślacy z własnej skromnej perspektywy, motto: \"wiele lat analizy dla dnia syntezy\" niestety

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka