Gdy głowy wysokich przedstawicieli państw byłych agresorów pochylną się przed pomnikiem obrońców Westerplatte, przy nikłym tylko udziale naszych byłych sojuszników (zapewne zdjętych zrozumiałym wstydem przed udziałem w tym wyjątkowym przedstawieniu) czy zdarzy się rzecz od tak dawna oczekiwana?
Czy nastąpi wówczas prawdziwe pojednanie byłych państw -agresorów, wspólnie przyznających się do jakże wspólnej winy?
Ależ owszem - pojednanie nastąpi - ale moim zdaniem będzie to symboliczny gest – najpewniej zaakceptowany przez Europę - długofalowego „braterstwa broni” w zwalczaniu polskich „fobii i niepokojów”.
Czy może to być (ukazywany o ironio w Polsce) widomy znak nowego przymierza Moskwy i Berlina na rządy nad Wisłą , teraz już ostateczne - bo przecież duchowe?


Komentarze
Pokaż komentarze