Rozpoczęcie efektywnej budowy Gazociągu Północnego (należy dodać przy aktywnym współudziale firm szwedzkich, oraz przy przejściu do porządku dziennego nad kwestiami ekologicznymi, etc.) w dniu 6 kwietnia 2010 roku oznacza w praktyce dużo więcej niż tylko ostateczne przegranie przez Polskę szeregu batalii, w tym o: a) solidarność energetyczną Europy, b) prowadzenie w miarę spójnej w stosunku do Rosji polityki wraz z wybranymi przynajmniej krajami skandynawskimi, c) zapewnienie możliwości stworzenia dywersyfikacji energetycznej i ograniczenie negatywnych oddziaływań w tym zakresie krajów trzecich. Powyższe oznacza przede wszystkim bowiem uznanie efektywnego wpływu Rosji w południowym akwenie Morza Bałtyckiego, nie tylko w aspekcie ekonomicznym (w tym przejawiającym się częściowo w dążeniu do zwiększenia udziału w ruchu morskim na Bałtyku) , ale też nawet i QVASI KONTROLNYM, a to m.in. poprzez spodziewaną zgodę na limitowane działania ochronne dla gazociągu morskiego, nie mówiąc już o znaczeniu psychologicznym czy moralnym wejścia Rosji na akwen od Świnoujścia po Narwę. Skutki takiego rozstrzygnięcia zdają się porównywać dla Polski jedynie z rozwiązaniem przyniesionym przez Wojnę Północną– rozwiązaniem kładącym m.in. kres okresowi względnej chociażby swobody Polski w sprawach bałtyckich.


Komentarze
Pokaż komentarze