Wbrew przeroznym spekulacjom, wydaje się, iż najprawdopodobniej na nadchodyczm szczycie europejskim okreslającym "ostateczną wersję" (jednak jeszcze bez udziału nowej siły w tym rozdaniu - PE)miało dojść do zaproponowania warszawsko/gdańskiemu premierowi objęcia W PRZYSZŁOSCI niezwykle ważnej funkcji unijnej, oczywiście w zamian za zgodę na daleko bardziej idące obcięcie środków - szczeólnie na fundusze strukturalne- niż to zakładano.
Swiadczyć o powyższym może w/g mnie "głos krytyczny Daniela Cohn- Bendita", który zapobiegawczo stwierdził ostatnio: "- "Nie sądzę, że Donald Tusk będzie reformatorem, jakiego potrzebuje Europa w kolejnym dziesięcioleciu– mówi w rozmowie z Onetem Daniel Cohn-Bendit." (z 5 lutego 2013)
Oczywiście takie stanowisko szefa Partii Zielonych ucina moim zdaniem sprawę - w konsekwencji zapewne nie będzie ani znaczących funduszy infrastrukturalnych, ani stanowiska.
PS. Daniel Cohn Bendit we Frankfurcie w roku 1968


Komentarze
Pokaż komentarze