A byla pewna Szamorezada co swoją osobą nie tylko dumę męskości na miarę bizona, ale i istotę ustępliwej kobiecości owej Europy (co to nibny przez buchaja raczej chyba zwiedzona i uprowadzona była) bardzo swoim nieobliczlanym samostanowiącym pędem ku zatraceniu drażniła.
I powiedzialy sobie te siły ing i jang - pozwólmy ból istnienia Samorezady uleczyć. Czyż nie lepiej pozwolić jej spać w nocy bez koszmarów, a jeśli już Samorezada nie zechce skorzystać z darów nowoczesnej apteki, gdzie środki usmierzajace rozdają, to może lepiej jej będzie w owym śnie wiecznym?
I wysłały owe siły swego posłańca (jakiegoś ptaszka zdaje się, co to niby pseudo biały jest i o swojej przeszłosci neipisklęcej, kiedy to z gdniaza był wypadł, zapomniał) z przesłaniem o swojej dobroci dla Samorezady, że to niby lepiej jej bedzie kiedy w sen zbawienny, a zawsze leczący, zapadnie.
A że posłaniec był malo rozgarnięty, to i treść przesłania mu się pomyliła niejako..... zamiast posłańcem jasności stał sie on zupełnie czego innego wysłannikiem.....
Ale przecież nikt nie jest idealny........


Komentarze
Pokaż komentarze