Zbyt to hollywoodzki bowiem horyzyont myślowy.
Raczej się spytaj czego Nowa Demokratyczna Ameryka (owa mityczna Sweet Lady Blue) dla Ciebie nie zrobi.
Otóż -jeżeli wygra - nie stworzy ona poprawnie politycznego sojuszu z Europą z jednego już tylko chociażby powodu. Idąc na rękę poskórnym fantazjom znad Renu i Sekwany - na tyle stanie sie wkrótce nieznośny swoją nowangielską poprawnością - iż jego "demokratyzm" będzie w rzeczywsitości nie do strawienia dla europejskich "demokratycznych elit".
Oswajenie Ameryki prowadzić bedzie wówczas w Europie do daleko posunietej niestrawności intelektualnej i moralnej, gdyż "nadrenski" kapitalizm, bardziej masowy niz owo opsiane przez pewnego Francuza w XIX wieku "spolecznestwo masowe" zza Atlantyku - stykając się z nowym wymiarem przestrznei politycznej wykraczajacej poza pojecie wewnetrznej pustki, po prostu te konfrontację przegra (nawe to tym nie wiedząc).
Nowa Demokratyczna Ameryka nie stanie sie też przyjacielem Moskwy,gdyz ideologia nacjonalsityczno- pseudoanarchiczna jest jej równie obca jak.....
Nowa demokratyczna Ameryka nie stanie sie w koncu przyjacielem Ameryki, gdyz naiwnością jest twierdzenie, zę nie znajac sie na stosunkach zewnetrznch mlody kandydat na prezydenta oprze sie na tzw. neutralnych ekspertach. Zmiana sposobu, skali i celów rządzenia bedzie -jesli wygra -tak duza, ze z założenia r ozchwieje istniejace sojusze, a to oznaczac bedzie z kolei faktyczny koniec Pax Americana.
Co oznacza dla Polski powstaie Nowej Demokratycznej Ameryki nie wypada wręcz w tym kontekscie tłumaczyć.
Mutatio..........ante portas.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)