Big Spender Reloaded Big Spender Reloaded
58
BLOG

Michał Boni neurolingwistycznie.

Big Spender Reloaded Big Spender Reloaded Polityka Obserwuj notkę 12

Wywiad z Michałem Bonim, szefem doradców premiera, można podsumować cytatem z polskiej polityki elektrycznej: "jestem za a nawet przeciw". Całość wywodów pana Boniego sprowadza się do konkluzji że źle nie jest, ale o reformie trzeba rozmawiać. Generalnym założeniem potwierdzającym dobrobytową teorię pana ministra jest wzrost PKB Polski w roku 2009 o 1,6% podczas gdy w takiej zielonej Irlandii analogiczny wskaźnik to -10% (minus dziesięć procent). Pomijając już to, że są to dane bardziej niż wstępne to mam symboliczne trzy słowa do Premiera Tuska: beznadziejnie buduje Pan u nas drugą Irlandię! Wychodzi tak samo jak druga Japonia w latach dziewięćdziesiątych :) Można też założyć, że jesteśmy na tyle odmiennym krajem i od Irlandii i od Japonii że nie ma sensu tworzyć naciąganych porównań, które i tak nie wytrzymują próby czasu. Przynajmniej będzie racjonalniej, prawda?

A przy okazji - dlaczego nasz PKB wzrósł? Ma to taki sam związek z Donaldem Tuskiem jak wzrost PKB w czasie rządów PiS z premierem Jarosławem Kaczyńskim. Kryzys nas nie uderzył z kilku niezależnych powodów. Główne to osłabienie złotego, niewielka w sumie zależność od eksportu, napływ funduszy unijnych i wzrost państwowych wydatków inwestycyjnych, stabilna sytuacja banków i rynku nieruchomości, generalnie brak problemu z przeinwestowaniem w przemyśle. Można powiedzieć, że skoro już świat postanowił zorganizować kryzys, z naszego punktu widzenia lepiej niż w lata 2008-2009 trafić nie mógł. Dziękujemu światu, to miło z jego strony, ale polityków proszę o niewieszanie się na rosnącym PKB - to nie wasza zasługa.

Ale wróćmy do Michała Boniego. Z wywiadu w Wyborczej wyłania się kilka bardzo przydatnych zwrotów do stosowania w dyskusji o czymkolwiek. Pod tym wzglem naprawdę wywiad warto przeczytać, zwracając uwagę na słowa i frazy zamiast na treść. Ale po kolei.

Pytanie: "Leszek Balcerowicz wezwał rząd do reform, by powstrzymać narastanie długu publicznego. Do tego samego namawia rząd dziesięcioro ekonomistów (...). Co na to rząd?". Boni w sposób zupełnie naturalny odpowiada porównaniem obecnej sytuacji do roku 1991. Oraz do większości państw europejskich, ktore mają gorzej od nas. Ani słowa o owych ekonomistach, ani słowa o tym co odróżnie obecną sytuację od roku 1991 i ani słowa o tym, jak powstrzymać narastanie długu publicznego. Równie elokwentna byłoba odpowiedź na pytanie o polskie siły zbrojne w odniesieniu do 1939 roku, albo i bitwy pod Grunwaldem. A pytanie o poziom naszej piłkarskiej ekstraklasy można zbyć opowieścią o rozgrywkach hokeistów z Jamaiki. Tak czy inaczej polecam klasyczny zwrot z tej wypowiedzi: "Potrzebna jest racjonalna debata zamiast kreowania fałszywego obrazu, że....".  I tu wstawiamy treść stosowną czym udowadniamy, że jest super. Mechanizm kontrastu bardzo dobrze oddziałuje na ludzi, ale rok 1991 to odległa przeszłość. Jeśli już coś kontrastujemy, to rzeczy o których nasz rozmówca ma pojęcie.

Pytanie: "Czy rząd Donalda Tuska zdobędzie się na odwagę reformatorską w roku wyborów prezydenckich?". Na takie pytanie odpowiadamy zgodnie z prawdą, szczerze i bez dwuznaczności: "Odwaga to nie problem, ale mądra, rozumna odwaga - to jest wyzwanie." To jedno z bardziej poetyckich określeń popularnego w świecie słówka "nie". Przy okazji mianem "przemądrzałego guru" określamy ekonomistów i wszelkich fachowców którzy mają poglądy odległe od naszego. To bardzo ładna, wpadająca w ucho nazwa. Inna wersja przeczenia "nie" brzmi "To byłby nieodpowiedzialny romantyzm". I jest przepiękna! Naprawdę, Michał Boni minął się z powołaniem.

Pytanie: "Plan ratowania kasy państwa nazwany 'Planem rozwoju i konsolidacji finansów publicznych' miał być gotowy w listopadzie. Dotąd go nie ma". Odpowiedz Boniego jest naturalna: "To zadanie wymagało analizy warunków ekonomicznych w roku 2010, podsumowania zeszłego roku, bo od tego zależą projekcje na następne lata". Czy to znaczy, żę rząd nie ma prognoz rozwoju gospodarki na rok 2010? To na czym opiera się projekt ustawy budżetowej? To jak planujemy rozwój kraju do roku 2030? To tylko 20 lat naprzód. Jedno pokolenie. Ja rozumiem że to klasyczna odpowiedź z podręcznika neurolingwistyki, ale oprócz elektoratu ten wywiad przeczytają również ludzie zajmujący się inwestowaniem w obligacje. Jedyne co mogą wyczytać z wypowiedzi szefa doradców premiera to zwykłe "nie mam pojęcia". Specjanie pozytywny sygnał to nie jest. Co więcej, wygląda na to, że rząd kombinuje jak obejść dopuszczlny deficyt budżetowy. Mam nadzieję się mylić, ale zwrot z cyklu "już mamy prawie wszystko gotowe, brakuje jedynie..." do wykorzystania w każdej pracy. Od magazynu na przednieściach po planowanie rozwoju państwa.

Pytanie: "Zdobycie prawdziwych pieniędzy wiąże się z trudnymi reformami, np. odebraniem przywilejów bogatym rolnikom. Dziś płacą oni niskie podatki, niskie składki emerytalne, nie płacą za leczenie. Czy to jest w 'Planie'?" Tutaj szef doradców sam się zagubił. Odpowiada "Skąd to fałszywe przeświadczenie, że tu ukryte są szybkie do pozyskania dla budżetu duże pieniądze? To niekompetentne myślenie". Zaraz później dodaje, że gospodarstw o dochodach ponad 50 tyś złotych jest ok 200 tysięcy. A przecież od tej kwoty 19% podatku to niecałe 2 miliardy złotych. o KRUS'ie i ubezpieczeniu zdrowotnym nie wspominając. Skoro są to kwoty, które budżet może sobie odpuścić, to, cóż, żyjemy w państwie po prostu bogatym, a nie w jakiejś Irlandii. Z poradnika skutecznych negocjacji warto zapamiętać epitety z cyklu: niekompetentne, fałszywe itp. Odnosimy je zawsze do pomysłu, nigdy do konretnych osób.

Pytanie: "Dlaczego państwo ma wypłacać emeryturę 35-letniemu zdolnemu do pracy policjantowi? (...)". No właśnie. Odpowiedź banalna "Przy dokonywaniu ważnych, systemowych zmian nie wolno straszyć ludzi". Całkowicie merytoryczna, rzeczowa i zgodna z zadanym pytaniem. Można jeszcze dodać, że nie wolno przeciągać ludzi pod kilem, faszerować ich karmą dla kangurów i puszczać głośniej reklamy w TV bo im mogą popękać bębenki. Wiem, że można, ale może to dałoby się załatwić w trybie rzeczywistym a nie życzeniowym? A nauka jaka wypływa z tego przykładu, to proste użycie wyrażenia emocjonalnego w miejsce rzetelnej odpowiedzi. Zawsze działa.

Pytanie: "Decyzja zapadnie jeszcze przed wyborami prezydenckimi?". Riposta Boniego: "Zanim ją podejmiemy, chcemy się przekonać, jaki będzie klimat wokół tych zmian. Czy opozycja i prezydent będą chcieli nad nimi pracować, będą zdolni do kompromisu". Tym razem klasyczny przykład spychologii stosowanej. Przekładając z polskiego na system zero-jedynkowy oznacza to "nie", przekładająć na język neurolingwistyki oznacza to: "tak, ale Prezydent i opozycja nam nie pozwolą". Słowa również genialne w swojej prostocie. Bardzo łatwe do zastosowania w domu i zagrodzie, a zwłaszcza przy wychowywaniu dzieci, gdzie rolę opozycji może pełnić aniołek, Wróżka Zębuszka albo Chuck Norris - zależnie od światopglądu :)

Wywiad leci dalej, ale nie mam już serca ani czasu czytać. A przeczytać warto, nie po to żeby czegokolwiek się dowiedzieć, ale po to, żeby nauczyć się odpowiadać na pytania w sposób "bezwzględnie inteligentny". Zwłaszcza jeśli w danej kwestii niewiele ma się do powiedzenia.
 

Pół o politykach, pół serio, pół o wszelkich innych aspektach cywilizacji i życia na Marsie. Suma połówek stanowi całość, ale może jej być więcej. W założeniu całość treści ma przewyższać całość ilości w stosunku 7:1 lub odwrotnym. Ilość staram się wypełnić treścią aby nikt nie wstawił tam własnych treści, co, jak wiadomo, może być niebezpieczne. Opis i blog będzie ewoluował rewolucyjnie. Zapraszam!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka