Big Spender Reloaded Big Spender Reloaded
43
BLOG

Dlaczego ateiści powinni bronić krzyży...

Big Spender Reloaded Big Spender Reloaded Kultura Obserwuj notkę 6

... czyli Tomasz Wróblewski stawia ciekawe pytanie. Brnąc przez artykuł w opiach "Rzeczpospolitej" miałem nadzieję znaleźć odpowiedz na tak intrygującą kwestię. Zwłaszcza, że dział opinii był, zwykle, działem w którym autorzy w sposób mniej czy bardziej udany stawiali tezę i przytaczali stosowne argumenty dla jej uzasadnienia. Odpowiedzi oczywiście nie ma, ale jest sporo innych ciekawostek lingwistycznych z których klika przytoczę.

Na pierwszy ogień zdanie, które jest na tyle niedorzeczne, że trudno nawet polemizować z autorem: "Katolicy, podobnie zresztą jak muzułmanie, w Europie przegrywają wojnę propagandową. Trudno dziś tak naprawdę zdecydować, kto tu jest mniejszością i kto potrzebuje ochrony: ateiści czy wierzący". Cóż, ateiści trzesą światem! I doprawdy trudno zdecydować czy 3-4% to więcej niż 90-95% (orientacyjny stosunek ilościowy ateistów do katolików w Polsce). I oczywiście, że katolicy potrzebują ochrony - wiadomo że ateiści to psychopaci nieuznający żadnych wartości, gotowi rzucić się z maczetą na każdego owiniętego w łańcuszek z krzyżykiem na szyi. Dobrze odczytuję, szanowny panie Wróblewski?

Kolejny cytat, nieco dłuższy gdyż zaraz zostanę oskarżony o wybiórcze, a nawet wyborcze ;), dobieranie informacji: "Nie da się rozdzielić prawa do demonstrowania przekonań religijnych od prawa do demonstrowania przekonań politycznych. Czy mamy więc zakazać dzieciom w szkole mówienia o polityce? Jak pogodzić zakaz demonstrowania krzyża w obiektach publicznych z prawem do przemarszu parady gejów publicznymi ulicami? Jak zdecydować, które przekonania można głosić, a których nie?". Wow! Ten zlepek zdań jest tak durny, że wielokrotnie przebija najciekawsze kawałki wybrane z mojego bloga i z wypowiedzi ex-ministra Romana Giertycha. Primo - miesza Pan sacrum z profanum i uważa że są nierozłączne? Dokładnie z takiego rozumowania biorą się sztuczne problemy w dzisiejszym świecie, jak globus długi i szeroki w ujęciu geograficznym. Pytanie o szkołę to a propos czego miało być? Ale w tym akapicie ciekawsze jest co innego, zestawienie "zakazu demonstrowania krzyża w obiektach publicznych z prawem do przemarszu gejów publicznymi ulicami". Z całym szacunkiem, ale proszę porównywać rzeczy porównywalne - zestawić przemarsz gejów i przemarsz Rodziny Radia Maryja publicznymi ulicami, oraz krzyż i posąg Buddy w obiektach publicznych. Co więcej - zestawienie publicznych ulic i publicznych budynków ma sugerować, że to taka sama przestrzeń publiczna? Zakładam, że to przypadkowy zlepek słów, bo nie sądzę, żeby dorosły człowiek widział świat w sposób tak prymitywny.

Następny cytat znów długi, ale co tam - serwer wszystko zniesie;) :"Historia uczy nas jeszcze jednego: wiara nie znika wtedy, kiedy rządy chcą ograniczać prawo do manifestowania uczuć religijnych. Przeciwnie, wybucha ze zdwojoną siłą i dzieje się tak od czasów pierwszych chrześcijan. Wojny religijne nie wybuchały w epokach tolerancji, ale wtedy, gdy jedna strona usiłowała narzucić jedyną właściwą wiarę pozostałym". Co do pierwszej cześci zgoda. Co więcej reguła ta dotyczy każdego zakazu i ograniczenia, nie tylko religii. Co do wojen religijnych... Czy Pan Wróblewski junior naprawdę skończył wydział historyczny? Albo inaczej - czy ma Pan problemy z logiką? Wojna religijna z definicji polega na próbie narzucenia własnej religii innej grupie religijnej. Do tego wojny religijne kończyły "epokę tolerancji" a żeby było śmieszniej, wojny religijne toczyły się głównie za sprawą Chrześcijan zwalczający innych Chrześcijan albo traktujących krzyż na sztandarze jako świetne usprawiedliwienie ekspansji terytorialnej. Bo i kogo mieli zwalczać Chrześcijanie po pozbyciu się Muzułmanów i Judaistów z terenów późniejszej Unii Europejskiej oraz ostatecznej utraty kontroli nad Jerozolimą w XIII wieku. Wracając do zdania - powinien Pan dostać za to jakiś złoty mazak albo innego Oskara.

Kończąc artykuł rzuca Pan Wróblewski: "Ale dlatego, że najmniejsza próba ingerowania i odbierania przez państwo raz nadanych praw, zrywania krzyży, których większość z nas nawet nie zauważała w szkolnych salach czy urzędach miejskich, jest demonstracją groźniejszą niż krzyż wiszący tam latami. Jest aktem przemocy i upokorzenia wcale nie mniejszego niż zatykanie krzyży w miejscach innej wiary". Otóż - państwo nie nadało "prawa" wieszania krzyży, prawda? Większość krzyży nie zauważyła, ponieważ 90-95% to "mniejszość" katolicka. Zrywanie krzyży, jak Pan to dramatycznie ujął, nie jest aktem przemocy i upokorzenia - jest dokładnie odwrotnie. Wieszanie krzyży w publicznych urzędach to właśnie zatykanie krzyży w miejscach innej wiary - w tym przypadku jest wchodzeniem symboli religijnych do sfery sacrum, wspólnej i dla Katolików, i dla Muzułmanów, dla wyznawców każdej innej religii i dla ateistów. A to zawsze będzie wywoływało protesty, bez względu na to jak szaloną ideologię wokół tego pomysłu wybudujemy. Co do wieszania krzyży w szkole - czy Pan Wróblewski jest zwolennikiem segregacji rasowej? Pytanie o tyle na miejscu, że religia w szkole widziana przez dzieci jest czymś zupełnie innym niż ideologiczne przepychanki dorosłych. Jest znacznie bliższa segregacji niż religii. W razie wątpliwości proszę powyższą opinię skonsultować z psychologami.

Pomimo starań odpowiedzi na tytułowe pytanie nie znalazłem. Ale może ktoś ją zna, a mi po prostu umknęła?

Na ewentualne komentarze odpowiem nie szybciej niż to możliwe, za co z góry przepraszam :)

 

Pół o politykach, pół serio, pół o wszelkich innych aspektach cywilizacji i życia na Marsie. Suma połówek stanowi całość, ale może jej być więcej. W założeniu całość treści ma przewyższać całość ilości w stosunku 7:1 lub odwrotnym. Ilość staram się wypełnić treścią aby nikt nie wstawił tam własnych treści, co, jak wiadomo, może być niebezpieczne. Opis i blog będzie ewoluował rewolucyjnie. Zapraszam!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura