Gdyby, ach gdyby, pan Kaczyński powiedział, że sprzedaż w warzywniku zgniłych i spleśniałych warzyw jest karygodna i z racji szkodliwych skutków kwalifikuje się do ścigania karnego, to światli prawnicy-sadurskopodobni od razu uznaliby, że to przejaw rozpasania, zapędów dyktatorskich, wręcz o podtekstach faszystowskich. Warzywa nie pierwszej jakości podlegają ocenie konsumenta i tylko na ich życzenie,w ramach kodeksu handlowego, odpowiedni Urząd Ochrony Konsumenta mógłby się wypowiadać.
Natomiast gdyby podobnie krytycznie do zgniłych i zapleśniałych warzyw odniósł się Pan Premier, wtedy hoo..hooo, ten sam zgodny chór tych to prawników, licytowałby się, jakie to srogie kary w ramach kodeksu karnego przysługują się tym wstrętnym straganiarzom. Sprawa jest bowiem poważna: zgniłe warzywa zagrażają zdrowiu a nawet życiu, szczególnie dzieciom i młodzieży szkolnej. Nie wystarczy grzywna ani areszt - to zbrodnia. Gdyby jeszcze ci obli straganiarze przedtem wywiesili jakiś transparent przeciwko pani Prezydent Warszawy (np.), bo im tam coś nabroiła, wtedy do prawników dołączyłaby się ochoczo i prasa, i policja i wszyscy święci (czyli straż miejska).
Teraz jednak ci światli prawnicy mają inny delemat (delikatnie pomijając, politycznie dość poprawnego, Obamę) z upodobaniem zajęli się krytyką USA. Żołnierze USA mordują bezbronnych w obecności rodziny i dzieci! Prawnie to niedopuszczalne. Z chwilą spotkania komandosów z Bil-Ladenem, ten ostatni stał się automatycznie ich jeńcem wojennym:
Zastanówmy się: prawo międzynarodowe obowiązuje strony, które je podpisały. Dotyczy żołnierzy oznaczonych w sposób wyraźny (w mundurze) i uzbrojnych. Aby uzyskać status jeńca wojennego, żołnierz musi wyraźnie dać do zrozumienia, że sie poddaje: odrzucić broń i podnieść obie ręce, aby pokazać, że nie ma w nich żadnego noża czy też granatu. Uzbrojeni cywile strzelający do wojska lub podejrzani o strzelanie bywali szybciutko rozstrzeliwani (co bardzo chętnie robili Niemcy w 1939 r.). W czasie akcji komandosów na terenie wroga, gdy liczą się minuty, a nie godziny, szturmujący żołnierze nie mogą się zastanawiać, czy wysłani do notorycznego zbrodniarza zastali go w czasie pernamentnej śpiączki i sprawdzać czy on nie trzyma w dłoni lub pod kocem kałasznikowa, lub w ręce albo za pazuchą noża czy granatu. Powinni go ująć i wywieźć do niewoli - bo tak chcą głupi (lub niechętni im) prawnicy. Jak nie uda się jeńca zabrać, to trudno "arrivederci " i do następnego razu. Tylko głupi i lekkomyślny żołnierz tak by postąpił.
Tak mi się niesłusznie przypomina, że Al Kaida z jej przywódcami publicznie ścinała głowy porwanym, spokojnym, cywilnym obywatelom, nawet z innych państw niż USA. W tym i polskim! Żaden światły prawnik nie zatroszczył się wówczas, aby domagać się od własnego rządu (i od innych rządów )aby ten wystąpił do sądu i uzyskał skazujący wyrok na mordeców, aby ich można było ukarać należną im karą - karą śmierci. Ten incydent z wieżowcami w USA - to drobiazg, niewarty wspominania.
I tak mi się widzi, że różnej maści lewacy i w Europie (i dalej), próbują dokonać miękkiej rewolucji i obalić panujący tu i tam porządek prawny. Najpierw "walczy się" o "równe prawa" dla gejów, lesbijek, wolności brzuchów kobiecych, oziębienia klimatu, poszanowania zwierząt (a małp w szczególności), zachowania bagien dla ptaszków i komarów. Potem, jak już obrzydzi się nam nasz dotychczasowy porządek prawny i pokaże, jacy to jesteśmy nietolerancyjni i szkodliwi, gdy udowodni się, że patriotyzm= nacjonalizm=faszyzm= ? (wiecie kto), gdy Ojczyzna to kawałek terytorium o nieokreślonych kształtach na jakimś kontynencie - wtedy nastąpi już dawno oczekiwany czerwony świt wszelkiej równości i być może wtedy powoła się tow. Sierakowskiego na ministranta nowej celebry. Kto będzie "ministrem od sprawiedliwości i reguł prawnych" - nie chciałbym wiedzieć.


Komentarze
Pokaż komentarze