bilbo bilbo
703
BLOG

Smoleńsk a Cietrzewie - c.d.

bilbo bilbo Polityka Obserwuj notkę 6

Pozwoliłem sobie zwrócić się z apelem do tzw. (przeze mnie) Cietrzewi o zaniechanie tonu agresji i bardziej kulturalną formę dyskusji o Smoleńsku a także nadanie jej bardziej merytorycznej treści:

A teraz stawiam sobie (i czytelnikom) pytanie: czy nie jestem przewrażliwiony? Czy być może za ostro reaguję? Czy też nie jestem jednym z nich....Cietrzewi?
Dyskutując sam ze sobą, przejrzałem (pobieżnie) kilka wpisów na temat Smoleńska (w ogólności) i profesora Wiesława Biniendy (w szczególności).Ten, pracujący dla NASA inżynier, dziekan Wydziału Inżynierii Lądowej The University of Akron, specjalista w zakresie wytrzymałości materiałów kompozytowych używanych w lotnictwie, były członek zespołu badającego katastrofę promu kosmicznego Columbia, ośmielił się (ni z gruszki, ni z pietruszki – a być może z poczucia przynależności do naszego Narodu) zabrać głos w dyskusji nad tajemnicami tragicznej katastrofy smoleńskiej. W przeciwieństwie do działających w kraju naukowców z odnośnego zakresu nauk ścisłych, publicznie (pod swoim nazwiskiem) próbował (z wykorzystaniem dostępnego mu aparatu naukowego i swojej wiedzy) dorzucić pewne ustalenia techniczne, jako przyczynek do ewentualnego wyjaśnienia drążącego nas problemu.
Zgodnie z narodową tradycją: „nie ma zgody Mości Panowie!” odezwały się od razu silne głosy krytyczne. Czy tylko krytyczne? I czy merytorycznie uzasadnione? Czy profesor Binienda zagroził może dobrej pamięci ofiar katastrofy, jej biernym i czynnym uczestnikom? A jeżeli nie, to komu? Może jakimś interesom? Bo skąd to zacietrzewienie? Uzasadnione? Nieuzasadnione? Te pytania wiszą w powietrzu i czekają...
 
Póki co przypatrzmy się, jak wygląda tenor dyskusji, już nie w sprawie Smoleńska, a w sprawie BIniendy. Sięgam właściwie po jedną tylko notkę na blogu, która jest powiązana z wieloma innymi. Przypadkowym „bohaterem” (niech mi wybaczy – albo i nie) będzie Bloger Ford Prefekt.
Z pełną kulturą i głęboko poruszony zaczyna: „Z bólem serca byłem też zmuszony oglądać takie kretynizmy”. I nie ma obaw co do swojej racji: ”mam nadzieję, że nie muszę nikogo przekonywać o absurdalności wytyczonego przez prof. Wiesława Biniendę toru lotu.” No bo przecież: „nie jestem w stanie wyobrazić sobie nawet sporo sknoconych obliczeń” a: wykres jest narysowany na pałęnikt nic nie liczył, tylko narysował jak mu się wydawało”, i: „prezentacja prof. Biniendy jest swego rodzaju iluzją, jej absurdalność staje się łatwo wytłumaczalna”, gdyż: „prezentacja Wiesława Biniendy nie opiera się na rzetelnych obliczeniach”. W konsekwencji – w opinii Blogiera: „prof. Binienda zdruzgotał sam siebie”. (Popatrz, popatrz, a jeszcze głupsi Amerykanie z nabożeństwem wysłuchiwali jego „kretynizmów”).
 To była tylko jedna notka, a takich notek na wspomniany temat profesora Biniendy ten Bloger popełnił trzy (a w nich: >Binienda< ”postanowił uciec w trzeci wymiar”, niestety bez głowy”, „udowodniłem, że Binienda źle używa programów” i potrafi tylko „zabełtać”), W tym stylu dochodzi jeszcze multum komentarzy do innych podobnych notek. W końcu grozi nieszczęśnikowi (i nam czytelnikom): „A z Biniendą jeszcze powalczę”. (Nie Smoleńsk, nie katastrofa i jej tajemnica jest ważna, a – Binienda).
Niech FP pisarska gleba Internetu lekka będzie! *)
W „sprawie Smoleńska” podałem tylko jeden kliniczny przykład ataku (z rozbudowaną frazą „ad personam”). Takich „klinicznych przykładów” można łatwo znaleźć więcej. W najnowszym koszyku, na przykład, mieszczą się: Quatz Quantrum ("Ten cały profesorek poszedł na łatwiznę”), Jaros81 („Grono polskich profesorów-ufologów właśnie zyskało nowego członka. No bo w innym przypadku to rzeczywiście byłoby oszustwo”), donosiciel John Kowalski (poinformować NASA Security o tym, że kontraktor NASA współpracuje z obcym parlamentem!), RobertK ( „niezbicie wykazać, że profesor nie ma pojęcia o fizyce”), Mr Klio („oczywisty absurd biednej Biniendy”), Mr Spock („dałaś sobie wmówić, że Binienda to geniusz i łykasz ten jego zakalec jak młody pelikan”) Z dużym zacięciem i przekonaniem w zwalczaniu WB działa SNAFU, który o sobie pisze: SNAFU jest wysłużonym belfrem akademickim, od lat zajmującym się nauczaniem studentów, jak prawidłowo podchodzić do różnych problemów w fizyce.
 
*) A może ten Binienda to tylko amerykański mistyfikator? a nasz Bloger Ford Prefekt – Wielki Demaskator – padł ofiarą Bilby? Ba, źeby trochę powściągnął język... może by...
 
 
 
 
bilbo
O mnie bilbo

spokojny i wyrozumiały (lecz z ograniczeniami:dla głupoty i złych intencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka