Agencja PAP podała, że jednak według informacji Aleksandra Kwaśniewskiego, Wojciech Jaruzelski zmarł. Jego śmierć już wywołała dużo komentarzy i będzie wywoływać znacznie więcej. Trudno się dziwić. Czytam w salonie, że np. niektórzy cieszą się i otwierają z tej racji szampana. Dla mnie działalność Jaruzelskiego nie była miła, a osoba jego budziła co najmniej niesmak, jeżeli nie wstręt. Nie uważam jednak, że powinno się cieszyć z cudzej śmierci (ze swojej tak... jeżeli się potrafi). Miarą godności człowieka jest jednak opanowanie uczuć w obliczu tego rodzaju wydarzenia. Umarł wróg. Przestał szkodzić. Minął jego czas. Jeżeli już miałbym się cieszyć z czyjejś śmierci – mieć Schadenfreude – to zrobiłbym tak i wyjątek. Uradowała by mnie śmierć sędziów, którzy nie potrafili postawić przed obliczem sądu Jaruzelskiego za jego czyny zbrodnicze, a także biegłych, którzy wystawiali fałszywe opinie o niemożności stawienia się jego przed sądem. Jaruzelski popełniał czyny dla nas szkodliwe nie z własnej woli lecz pod wpływem warunków terroru sowieckiego i własnego strachu. Działał w swojej obronie – źle, ale lepiej nie potrafił. Potem też niewątpliwie pozostawał pod strachem, który nie pozwolił mu się pokajać. Może to był strach nadmierny, ale poniekąd uzasadniony. Sowieckie służby wojskowe potrafiłyby go zgnoić. Skończył się Hitler, skończył się Stalin skończył się... no właśnie... i wspomnienie:
Pewnego dosyć późnego wieczoru wracając z pracy (po godzinach dorabiałem aby przeżyć, bo pensja nie wystarczała) wysiadłem z tramwaju na rogu ul. Dąbrowskiego (wtedy Jarosława) i Polnej przede mną wysiadł jakiś robotnik w typowym ubrudzonym roboczym ubraniu, odszedł do kiosku, kupił gazetę, spojrzał na pierwszą stronę Głosu i na jego twarzy wykwitł taki uśmiech szczęścia, jakiego już nigdy więcej u nikogo nie widziałem. (Pracowałem wtedy na Malcie – w odcięciu od świata i wiadomości.) Kupiłem też gazetę. Patrzę: wielki nekrolog – umarł Bierut! I wtedy – jeden raz – ja też się cieszyłem, ale nie tyle ze śmierci Bieruta ile z tego szczęścia, jakie Bierut sprawił umorusowanemu robotnikowi.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)