46 obserwujących
85 notek
160k odsłon
  490   0

Wolność słowa czy cenzura?

Cieszy mnie naturalnie postanowienie sądu, który oddalił wniosek o zabezpieczenie powództwa wdowy po Ryszardzie Kapuśńskim przez tymczasowy zakaz rozpowszechniania biografii Ryszarda Kapuścińskiego. Nie mogę jednak nie zauważyć, że mogło obyć się bez tej rozprawy i bez obaw, że sąd uniemożliwi sprzedaż książki. Pod koniec tego tygodnia miną pełne trzy lata od dnia, w którym zwróciłem się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie legalności kodeksu cywilnego w tym zakresie. 

Zabezpieczenie powództwa to oczywiście instytucja potrzebna. Mam jednak poważne wątpliwości, czy orzekanie takiego zabezpieczenia jest konstytucyjne w sporach prasowych. Sąd orzeka bowiem zwykle przed rozpoczęciem procesu, po bardzo pobieżnym zapoznaniu się z meritum sprawy. Kara zaś, jak może spotkać wydawcę, redakcję lub autora – zakaz publikacji aż do uprawmocnienia się wyroku w dalekiej być może przyszłości – jest bardzo dotkliwa. W przypadku niektórych dzieł, związanych z aktualnymi wydarzeniami, może w praktyce oznaczać całkowity zakaz publikacji, bo po ewentualnym wyroku tematyka dzieła nie będzie już interesująca dla szerszej publiczności. Taki los chyba już spotkał film Henryka Dederki „Witajcie w życiu”, powstały w 1997 r. i skutecznie zablokowany przez firmę, która poczuła się obrażona. Sądzę więc, że mamy tu do czynienia z nieproporcjonalnym, nad,miernym ograniczeniem wolności słowa.
 
W grudniu zeszłego roku prosiłem Trybunał o wyznaczenie terminu rozprawy. Brakowało wciąż stanowiska Prokuratury Generalnej, ale formalnie nie jest to przeszkodą, by Trybunał rozpatrzył mój wniosek. Nadal czekam...
 
Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale