N.N. N.N.
90
BLOG

Krakowskie Przedmieście, kwiecień 2010

N.N. N.N. Polityka Obserwuj notkę 8

Kiedy we wtorek wczesnym wieczorem szłam stanąć w kolejce do Pałacu Prezydenckiego, byłam nastawiona na przynajmniej 3 godziny czekania. Czekałam ok. 7,5 godziny. W tym czasie kolejka rosła w oczach, mimo że przez pałac przechodziło (szacunkowo) nie mniej niż 1000 osób na godzinę. Od osób wychodzących z pałacu niewiele później słyszałam, że czekały już 8-9 godzin.

W sieci jeszcze wczoraj można było znaleźć jedynie bardzo wczesną informację: kolejka biegnie do Placu Zamkowego, zakręca za Kolumną Zygmunta i sięga do Domu Polonii. Dziś mowa o tym, że kolejka skręca w Miodową. W nocy z wtorku na środę kolejka na Placu Zamkowym zakręcała kilkakrotnie, raz zawracając przed kolumną, raz za (obok siebie stały więc 4 rzędy ludzi – 2 zwrócone w kierunku pałacu, 2 w przeciwnym); dalej biegła za skwerem, pod Resursą aż do seminarium, gdzie znów zakręcała i kończyła się (kiedy po raz ostatni spojrzałam) przed bankiem. Oczywiście nikt nie ustawiał się gęsiego – ten „wężyk” miał szerokość 3-5 osób. Widziałam starsze panie o kulach, zmartwione perspektywą wielogodzinnego czekania – na szczęście służby porządkowe co jakiś czas wyszukiwały takie osoby żeby przeprowadzić je bliżej. Widziałam siostry zakonne pogodnie odmawiające przejścia do kolejki dla „uprzywilejowanych”. Księdza, który o 21 poprowadził Apel Jasnogórski, a po kilku godzinach – i wielu namowach współstaczy – zdecydował się przejść do przodu. Widziałam rodziny z małymi dziećmi, zastanawiające się, czy zdążą do pracy, czy dzieci wytrzymają, czy jest sens ryzykować jeszcze dłuższe czekanie następnego dnia. Jedną z takich rodzin widziałam wychodzącą z pałacu o 3 w nocy – najmłodsze dziecko było jeszcze w wózeczku. Widziałam znicze przed wystawą upamiętniającą ofiary katyńskie, znicze przed kościołem św. Anny, znicze przed portretem Marszałka Płażyńskiego wystawionym przed Domem Polonii. Widziałam też detale – otwartą w środku nocy cukiernię czy kebab, kawiarnię, w której nie można było zamówić herbaty ani kawy, bo zabrakło kubków jednorazowych, w których je serwowano.

Nie napisałam o tym od razu – bo po co? Byłam pewna, że pisać o tym będą wszyscy. Jednak od dziesiątek tysięcy ludzi, którzy czekali wiele godzin, żeby okazać szacunek Parze Prezydenckiej, ważniejsze okazuje się kilkaset osób, które wyszły wykrzyczeć brak szacunku (bo przecież różnica zdań w sprawie miejsca pochówku jest tylko pretekstem). W salonie24 znalazłam tylko relację Ufki. Smutno, że prowokatorom tak łatwo rozbić przeżywanie żałoby. Smutno, że mając do dyspozycji „media oddolne”, takie jak blogi, dajemy sobie odgórnie narzucać tematy, skupiamy się na nic nie znaczących awanturkach, zamiast po prostu zapisać własne doświadczenie tych dni.
 

N.N.
O mnie N.N.

Spam usuwam. Kto może zostać przyjacielem Pajacyka

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka