Etymologicznie „wykształcenie” to kalka „formacji”. Nabyte wykształcenie formuje człowieka, odciska się na nim jak foremka na cieście, współdecydując – wraz z innymi czynnikami, np. materią, z której jest wykonany – o jego ostatecznym kształcie. Kształt ten nie jest kostiumem, który nosi się w pewnym towarzystwie, a w innym nie, nie jest maską, która może spaść w chwili nieuwagi czy zdenerwowania. Zbieranie masek i kostiumów oraz nauka posługiwania się nimi mogą towarzyszyć zdobywaniu wykształcenia, ale go nie stanowią.
Czasem próby nadania glinie ludzkiej szlachetnego kształtu spełzają na niczym – człowiek przechodzący kolejne stopnie kształcenia w rzeczywistości pozostaje nieociosaną bryłą, po której lata formacyjnych wysiłków jego nauczycieli i wychowawców spłynęły bez śladu. Znakiem tego, że odbył kształcenie, nie jest wtedy on sam, ale rzeczy wtórne – papier z pieczątką, wzmianka w jakimś rejestrze, świadectwo znajomych itp. Wykształciuch nie osiągnął zamierzonego celu podróży, tym staranniej więc dokumentuje przebytą drogę. Jeśli jednak „obrać” go z etykietki informującej o rzekomych walorach – nie zauważymy różnicy między nim a człowiekiem bez wykształcenia[1].
Po przydługim wstępie obiecany w tytule przykład. Autor tego listu jako takijest postacią modelową, a nazwisko, którym się podpisał jest przytoczone tylko dla kronikarskiej rzetelności. Jeśli rzeczywisty autor poniższego listu jedynie podszył się pod prof. Winieckiego ;) nie zmienia to wartości przykładu. List do redaktor Lichockiej:Pani Redaktor, W elukubracjach na mój temat nie wyszła Pani poza poziom i styl "wspieraczy PiSuariatu". Nie ustosunkowała się Pani do ani jednego z czterech zarzutów dotyczących łamania zasad prawa i moralności (z których po skrótach "FT" pozostały trzy). Tylko piana z ust i typowe pomówienia charakterystyczne dla wszystkich bolszewików: od premiera do szeregowego dziennikarza inkwizytora, takiego jak Pani. Uwagi na siebie, w odróżnieniu od dzisiejszych "inkwizytorów za dychę", także nie muszę zwracać. Jak Pani i Pani podobne towarzystwo otworzy WEP, to znajdzie Pani dość powodów do zwracania przez innych uwagi na mnie. Jako autor większej liczby książek opublikowanych na rynku międzynarodowym niż którykolwiek ekonomista, jako doradca, jako człowiek, który za wystąpienia publiczne otrzymuje bardzo wysokie stawki – jestem człowiekiem, który nie ma powodu do narzekań na to, że mnie nie doceniają. Natomiast Pani ma teraz, jak rządzący PiSuariat, swoje pięć minut i jak oni zniknie Pani z grona tych, na których zwraca się uwagę. Zresztą moja prognoza jest taka, że zniknie Pani – razem z redakcją – nawet wcześniej niż rządząca partia, którą Pani tak dzielnie wspiera swoimi elukubracjami. Bowiem wykształciuchy, tak pozostające w kraju, jak i wyjeżdżające za granicę, przestają was czytać (w ciągu roku od "zamachu stanu" w "Rzepie" ubyło wam ok. 1/5 płacących za gazetę czytelników i będzie ich ubywać co najmniej tak samo szybko). Bowiem wspierające obecną koalicję niedokształciuchy nie mają nawyku czytania gazet, nawet zaprzyjaźnionych. Tak więc, nie wykluczałbym, że wcześniej jeszcze, nim PiS przegra wybory, po "Rzepie", a w każdym razie "Rzepie" w jej obecnym kształcie ideologicznym, nie zostanie nawet ślad i powróci Pani tam, gdzie jest Pani właściwe miejsce – to znaczy do jakiejś egzotycznej niszy (czy jaskini) jak "Gazeta Polska". Pozostaję…Jan Winiecki źródłoodnośna wypowiedź Lichockiejkomentarz Ziemkiewicza [1]Tak jak w galerii sztuki współczesnej nie zorientujemy się, że stłuczone szkło na podłodze jest dziełem sztuki, dopóki nie przeczytamy informującego o tym podpisu. ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)