Kiedy chce się na polowaniu odwrócić uwagę psów od zwierzyny, rzuca się im wędzonego śledzia – psy lecą za nową przynętą, zapominając o właściwym celu. Sztuczka ta dała nazwę chwytowi erystycznemu „czerwony śledź” (ang. red herring)[1]. Polega on na skierowaniu dyskusji na boczne tory przez rozpoczęcie argumentowania na inny, kontrowersyjny temat, co odwraca uwagę dyskutantów i publiczności od tematu właściwego. Ostatnio czerwonego śledzia rzucił nam prof. Sadurski, na wpis kataryny o apelach Szymborskiej odpowiadając wielowątkowym wpisem o katarynie i o wszystkim, co mu się skojarzyło, tylko nie o meritum. Oczywiście, czerwone śledzie zawsze latają w Salonie gęsto, a prof. Sadurski zupełnie niezasłużenie wyrasta na negatywnego bohatera mojego bloga. Tym razem jednak daliśmy się nabrać wyjątkowo (liczba komentarzy pod wpisem Sadurskiego to chyba rekord Salonu), emocje poniosły, kataryna odeszła. Walka o śledzia wyczerpuje siły i zapał, nikt już chyba nie ma ochoty na powrót do pogoni za lisem, czyli właściwym celem dyskusji. A szkoda.
Za inspirację dziękuję minimalowi.
[1] Por. Krzysztof Szymanek, Sztuka argumentacji. Słownik terminologiczny.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)