Dawno nie było takich popisów hipokryzji, a może po prostu głupoty, jak przy okazji tegorocznych matur. Idiotyczne slogany z „Dziennika” (że abiturienci to cwaniaki i głupki) już niosą się dalej.
Po pierwsze, o strasznym upadku młodzieży ma świadczyć to, że zamiast przygotować się do trzech przedmiotów przygotowuje się do dwóch, a trzeci sobie odpuszcza i w efekcie oblewa. Zabawne. Licealista, który zdał trzy przedmioty, jest w porządku, a jeśli zdał dwa, jest głupkiem i pariasem? A może żeby zasłużyć na klepnięcie po plecach powinien zdać cztery? A czemu nie pięć? Dawno temu na maturze zdawało się wszystkie przedmioty, których uczyło się wcześniej. Przez wszystkie te lata, kiedy zdawało się tylko trzy, nikt jakoś nie lamentował nad wstrząsającym obniżeniem poziomu i zdebileniem społeczeństwa.
Po drugie, o straszne-straszne, niektórzy maturzyści wykalkulowali sobie, że skoro trzeci przedmiot do niczego im nie jest potrzebny, to lepiej skupić się na pozostałych dwóch, zwłaszcza, że one akurat są im potrzebne – do dostania się na studia. I zamiast tracić czas na grzeczne zaspokajanie oczekiwań cioć i pani wychowawczyni, woleli poświęcić go na realizowanie swoich planów. Teraz te straszne cwaniaki z przedmiotów branych pod uwagę w rekrutacji na studia mają przeszło 90% punktów, jak cytowana w dzisiejszym „Dzienniku” maturzystka, i wymarzony indeks mają właściwie w kieszeni. A niewinne dziatki, co to wolały uprawiać sztukę dla sztuki i ze wszystkiego zdobyły po 35% (to dopiero geniusze! ale oni są cacy, w odróżnieniu od tych okropnych spekulantów) mogą sobie maturę najwyżej oprawić i powiesić na ścianie. A powinno być pewnie odwrotnie, co?
Co prowadzi do punktu trzeciego: w wielu komentarzach widać fetyszyzację egzaminów. Raz, egzamin nie jest celem sam w sobie. Jeśli akurat nie jest też środkiem do żadnego innego celu (a tak się złożyło w tym roku), w ogóle nie ma sensu się nim przejmować. Unikanie czynności bezsensownych świadczy o rzekomych cwaniakach dobrze, a nie źle. A dwa, śmieszne, że parę procent różnicy (przy dopuszczeniu 70% błędów!), jeden przedmiot w tę czy we w tę, ma oddzielać głupich od mądrych. Stosując takie kryteria trzeba by uznać, że w porównaniu z tymi, którzy kończąc liceum zdawali egzamin z wszystkich przedmiotów, które mieli na świadectwie, wszyscy jesteśmy głupkami.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)