W maju ma się odbyć w Polsce IV Światowy Kongres Rodzin. Jak przeczytałem dziś w „Rzeczpospolitej” (nie mogę tego znaleźć na stronie WWW), „W kongresie, który potrwa od 11 do 13 maja, uczestniczyć będą przedstawiciele organizacji pozarządowych, instytucji społecznych z kilkudziesięciu państw świata. Reprezentują różne religie i wyznania. Wśród gości są także politycy, w tym eurodeputowani”. Przyjedzie również zastępca sekretarza stanu USA Ellen R. Sauerbrey.
„Rz” informuje: „Sauerbrey przyjedzie do Warszawy mimo listu, jaki do Departamentu Stanu wystosowało 19 parlamentarzystów Unii Europejskiej. Politycy zaapelowali, żeby nie wybierała się do Polski, bo niektórzy uczestnicy kongresu przedstawią »ekscentryczne i nietolerancyjne punkty widzenia«, czyli »uprzedzenia wobec cudzoziemców, wyznawców innych religii, homoseksualistów i wykluczające jakąkolwiek inną postawę w promowaniu rodziny”.
W Europie powstaje nowa instytucja – instytucja domniemania winy. Kongres jeszcze się nie odbył, a obrońcy demokracji i wolności słowa (najwyższych ponoć wartości w cywilizowanym świecie) już wiedzą, co przedstawią jego uczestnicy. Nie pierwszy raz spotykamy się z taką sytuacją. Mieliśmy z nią do czynienia chociażby przy okazji mianowania Romana Giertycha na ministra edukacji narodowej. Oczywiście można znaleźć więcej przykładów.
A jak to się wszystko skończy? Mniej więcej tak (notatka również z dzisiejszej „Rz”): „Prezydent Chin Hu Jintao rozpoczął kampanię czyszczenia Internetu z nieprawomyślnych treści. Władze zapowiedziały, że Internet musi być skuteczniejszy w krzewieniu wartości socjalistycznych”.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)