Według mnie areszty weekendowe to totalna bzdura. Nie ma o czym dyskutować. Taka kara, to żadna kara. To hotel, a nie więzienie. Ale ja nie o tym. Oto co na temat kar weekendowych sądzi Partia Demokratyczna – demokraci.pl. W dokumencie opublikowanym jeszcze przed wyborami parlamentarnymi 2005 r. na stronie partii czytamy:
„6. Zróżnicujmy rodzaje kar i poprawmy ich egzekwowanie
Konieczne są zmiany w polityce kryminalnej. Nie wykluczając celowości zaostrzenia represji za niektóre szczególnie ciężkie i odrażające przestępstwa, widzimy konieczność większego zróżnicowania kar. Na przykład znacznie częściej niż pozbawienie wolności powinna być stosowana kara ograniczenia wolności (wykonywanie pracy wskazanej przez sąd, meldowanie się co jakiś czas na policji). Celowe jest też wprowadzenie kary w postaci tzw. aresztów weekendowych”.
Niestety, wygląda na to, że teraz ten pomysł przypadł do gustu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. I oto co w związku z tym na ten temat sądzi prof. Marian Filar, prawnik karnista, członek Rady Politycznej PD:
„Więzienia weekendowe występują w świecie i nie uważam, że jest to zły pomysł. Jednak trzeba zwrócić uwagę na kontekst. Na stosowanie kar weekendowych mogą sobie pozwolić te kraje, które w systemach penitencjarnych mają »luzy«. A u nas to czysta fikcja. Polskie więzienia są przepełnione. Nasi specjaliści od polityki karnej wiedzą, że nie da się zamknąć wszystkich, bo nie ma gdzie. Jednak trzeba coś zrobić, aby ludzie nie myśleli, że przestępcom popuszczono cugle. Wprowadza się więc system kar weekendowych. Można wówczas powiedzieć, że przestępcy siedzą za kratami, podczas gdy de facto są wolni. Wtedy i wilk jest syty, i owca cała. Tymczasem taki skazany będzie co tydzień przychodził z wolności. A to łączy się z obawą komunikacji, grypsami, narkotykami”.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)