Istotne jest to, że dziennikarze, którzy powinni przekazywać informacje, po raz kolejny wychodzą ze swoich ról i jawnie uczestniczą w walce politycznej. Rzekomo neutralni i obiektywni reporterzy znowu stawiają się w opozycji do nielubianego rządu.
Gdyby taką zmodyfikowaną reklamówkę przedstawiła Platforma Obywatelska czy Lewica i Demokraci, trudno byłoby mieć o cokolwiek pretensję. Można byłoby się skupić na filmie i pochwalić go albo zganić. Tutaj przejść obojętnie nie można, choć pewnie większość (nie tylko dziennikarzy) uważa, że w walce z PiS-em wszystkie chwyty są dozwolone.
To nie pierwszy wybryk tego typu. Słynne „taśmy Beger”, gdzie przedstawicielka opozycji współpracowała z prywatną stacją telewizyjną. Nagrano zwyczajne negocjacje polityczne. Sprawę nadęto medialnie do niewyobrażalnych rozmiarów. Nawet tzw. „prawicowi publicyści” oburzali się na zwykłe rozmowy, z których w dodatku nic nie wynikło (premier odmówił Renacie Beger). Podręcznikowy przykład manipulacji mediów, kreowania rzeczywistości. Wcześniej, innym razem, również Olejnik w programie z Jackiem Kurskim (w TVP wtedy kontrolowanej przez PO) wyświetlała za sobą na ekranie wizerunek psa z głową Kurskiego (nawiązanie do „bulteriera Kaczyńskich” – określenie jakie dziennikarze nadali Kurskiemu).
Czy ktoś wyobraża sobie Olejnik przepytującą w swoim programie Jolantę Kwaśniewską i wyświetlane w tle bezy? Albo Aleksandra Kwaśniewskiego – a w tle latające dyplomy magisterskie? Albo powiewającą niemiecką flagę? Może hymn Niemiec? Nie? A dlaczego?


Komentarze
Pokaż komentarze (31)