Politycy i osoby zatrudnione na kierowniczych stanowiskach w instytucjach publicznych często są krytykowane za to, że zatrudniają „swoich”, przydzielają sobie premie, nagrody, pośrednio (poprzez zapisy w kontraktach) wielkie odprawy itp. I to wszystko za cudze pieniądze.
Okazuje się, że hojność z cudzej kieszeni jest nieobca również tym, którzy takie zachowania niejednokrotnie krytykowali i piętnowali. „Rzeczpospolita”, Tomasz Lis: „– […] W ostatnim dniu przed ogłoszeniem mojego odejścia kilkunastu osobom załatwiłem etaty, dla kilkudziesięciu podwyżki, dzięki czemu dziś zarabiają dwa, trzy razy więcej niż przed moim przyjściem. Nigdy nie prosiłem o złotówkę więcej dla siebie. Mają twarze, nazwiska i pozycję na rynku, jakiej nigdy nie mieli. Tak dbam o ludzi”.
Ze wszech miar wzruszający altruizm.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)