Masztalski po kielichu zadowolony biegnie do kliniki, żeby zobaczyć swojego potomka. Widzi salę pełną noworodków, a nad drzwiami napis „Geniusze”.
– Pokażcie mi tego mojego! – prosi siostrę.
– A jak sie pan nazywa?
– Masztalski.
– Tu na pewno takiego nie ma, proszę iść dalej.
Idzie dalej i widzi znów salę pełną noworodków, a nad drzwiami napis „Dzieci normalne”.
– Który to mój? – pyta się lekarza. – Nazywam się Masztalski!
– Masztalski? Masztalski… Tu nie ma takiego. Idź pan dalej!
Spuścił Masztalski z tonu, bo na kolejnych drzwiach ujrzał wielki napis „Dzieci niedorozwinięte”.
– Wiecie, no, takie nieszczęście… Który to mój? Nazywam się Masztalski…
– Ale tu nie ma takiego.
Idzie dalej, patrzy – jeszcze jedna sala i napis nad drzwiami: „Masztalski”.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)