Jako użytkownik oczekiwałbym jakiegoś scenariusza z konkretnymi terminami (albo komunikatu w rodzaju: „Zmian nie będzie do odwołania”). Natomiast ostatnio „prace nad nowym Salonem” były markowane jedynie próbą ustalenia nowego regulaminu. Jakby to miało jakieś znaczenie. Koniec końców powstał przeraźliwie długi tekst (kto go przeczyta?), podczas gdy właściwie wystarczą dwa punkty (1. Właścicielem Salonu24 jest XYZ. 2. Każdy użytkownik pisze na własną odpowiedzialność i za wpisy niezgodne z prawem może ponieść odpowiedzialność cywilną lub karną). No ale na tle eurokonstytucji, której funkcjonuje obecnie bodajże pod nazwą traktatu reformującego, i tak wypada nieźle.
W czasie „prac nad nowym Salonem” zdążyła powstać „konkurencyjna” platforma blogowa (inicjatywa spalona na starcie; aktualnie na etapie „zombie”), promowana przez jej uczestników głównie na S24. Co prawda administracja w osobie Radosława Krawczyka „nie oceniała” takiego promowania, ale z kontekstu wynikało, że niezbyt jej to odpowiadało. (Nie rozumiem skąd te fochy. Jak zmieniam miejsce w Sieci – serwis blogowy X na serwis Y – to informuję o tym moich czytelników, żebyśmy mogli łatwiej się odnaleźć. Normalne). Co prawda „konkurencyjna” platforma leży i kwiczy, ale Salon24 dostał prztyczka w nos. I bardzo dobrze. Niemniej nie widać, by spowodowało to jakieś głębsze refleksje.
Zapewne są tacy, którzy uważają, że Salon24 jest OK. Ma wszystko, czego od niego można wymagać, wszystko działa itd. Ale to pozór. Zmiany są niezbędne. Każdy, nawet najlepszy produkt trzeba odświeżać. Trzeba zmieniać wygląd, wprowadzać nowe funkcje po to, by utrzymać dotychczasowych użytkowników (którzy po zmianach na początku zawsze trochę pomarudzą) i przyciągnąć nowych. Niemoc dziwi o tyle, że cała operacja jest dla specjalisty prosta – jest gotowa baza danych (z wpisami, linkami i innymi danymi użytkowników), którą trzeba ubrać w nowy interfejs i dodać parę funkcji. Wystarczy usiąść i zrobić. Tymczasem jedyne „postępy” jakie widzę, to blokowanie możliwości komentowania dla prawicowych bloggerów (np. ckwadrat, Drache, nie.z.po); być może dla lewicowych też, ale nie kojarzę takiego przypadku.
Salon do tej pory ulegał niewielkim modyfikacjom – dezaktywacja umieszczanych przez użytkowników skryptów na prawej szpalcie bloga ze względu na rzekome „zagrożenia” czy dodanie „firmowych” liczników ze swojskim dopiskiem „Licznik PageViews” (którego modyfikacja zajęłaby kilka sekund plus ewentualnie z minutę na zlokalizowanie tego wpisu w odpowiednim pliku na serwerze).
Natomiast jedyna konkretna zmiana mająca wpływ na funkcjonalność platformy, to dodana z rok temu informacja pojawiająca się po umieszczeniu komentarza.

Komunikat bzdurny, zbędny i negatywnie wpływający na ergonomię (trzeba dodatkowo jeździć myszą i klikać w „Powrót”). Jeśli administracji zależy na przekazaniu informacji o opóźnieniu (wcześniej jej nie było i nikomu to nie przeszkadzało), to można ją podać pod polem, w którym wpisywany jest komentarz.
Przy okazji podzielę się ekskluzywną wiedzą. Stronę główną moderują Artur Bazak, Jakub Lubelski i Gniewomir Świechowski (dowiedziałem się o tym przypadkiem). Na miejscu administracji pokolorowałbym ich na czerwono czy na szaro, żeby sytuacja była klarowna.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)