Dzisiejsza „Rzeczpospolita” (nie mogę znaleźć tego tekstu online): „Do 15 kwietnia Watykan ma ogłosić nazwisko następcy abp. Tadeusza Gocłowskiego. Współpracownicy metropolity gdańskiego, opierając się na informacjach ze Stolicy Apostolskiej, twierdzą, że będzie nim abp Sławoj Leszek Głódź.
Ta kandydatura budzi opór części środowisk. Krytycznie abp. Głódzia oceniają pomorscy politycy związani z PO, a także intelektualiści współpracujący z kurią”. A o co się rozchodzi? Otóż „Zarzucają mu sympatyzowanie z Radiem Maryja i eurosceptycyzm. Podkreślają, że jest zupełnym przeciwieństwem ustępującego abp. Gocłowskiego [którego nazwisko często przewijało się w związku z aferą Stella Maris – przyp. T-800], który wielokrotnie krytykował stację ojca Tadeusza Rydzyka i był orędownikiem wejścia Polski do Unii Europejskiej”.
A mówią, że to papież jest nieomylny… Wniosek na przyszłość jest prosty – biskupów powinni mianować „politycy PO”, „intelektualiści” wraz z „jednym z gdańskich księży” (który również się w tekście wypowiada).


Komentarze
Pokaż komentarze (6)