Białe jest białe. Czarne jest czarne. Lech Wałęsa rozważa kandydowanie w wyborach prezydenckich 2010. Tłumaczy to po staremu - "jeśli da się coś dla Polski zrobić, to warto".
Stara gadka, ale nie jest ona na rękę dla PO. Myślę, że dla Donalda Tuska bardziej korzystnym byłby Cimoszewicz, który niedawno zrezygnował z kandydowania. Wałęsa jest nieobliczalny i jak podała TVP Info - ufa jemu w tej chwili około 50% Polaków. To jest niezły wynik, szczególnie w czasie narzucenia narracji PO zniewolonym umysłom Polaków. Lech Wałęsa, cokolwiek by nie zrobił - to historia go nie zapomni, ale czy Donald Tusk ma w tej chwili taką samą pozycję. Chwilowo tak - ale ile jeszcze czasu upłynie nim to się zmieni?
To zapowiada rekonfigurację poparcia Polaków. A pytanie jest następujace: czy komukolwiek uda się do wyborów wyprzeć ze świadomosci Polaków, że jedynym słusznym kandydatem na prezydenta jest człowiek odpowiedzialny za chaos w służbach specjalnych i człowiek, który ustami kolegów zapowiedział, że nie będzie się zniżał do konfrontacji z Mariuszem Kamińskim?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)