Czy nie mieli Państwo czasami wielkiej ochoty napisać coś sensownego dla innych? Czy obserwując scenę polityczną i nie tylko chcieliście przekazać światu swoje myśli, sugestie, odczucia? Zobaczyliście coś, dowiedzieliście się czegoś i macie to! Wiem co chcę napisać! Wiem, wiem, wiem. OK. Prosta sprawa. Siadamy na salon albo inny blog i tworzymy. Jeden wyraz, drugi... spacja... pusto!? A tu wciąż w głowie kotłowanina. Napisz to! Napisz to! I co? Nie na czas, nie na miejsce, nie na pewno i już nie na serio. Odchodzi ten magiczny rozgardiasz i w głowie powoli cichnie, coś tężeje? To cisza, niebłogi spokój, słomiany zapał. Znowu falstart...
Zaczynasz czytać inne blogi. No podobnie myślałem. Drugi - przecież tak samo myślę. Trzeci - no nie, lepiej bym tego nie ujął. Czwarty, piąty, zapomniałeś już o nowej notce... Wchodzisz dalej w salonowe pojedynki słowne. Walczysz, ulegasz, podnosisz się, masz dość salonu, przestajesz, odchodzisz...
Dziś dzień bloga. Ja bym tu jeszcze dodał, że to dzień wszystkich uprawiających creative writing ale i wszystkich troli :)



Komentarze
Pokaż komentarze