Blokada psychologiczna, psychiczna czy psychofizyczna? Te wszystkie warianty przytrafiały się Polakom w meczach z Belgią, Rosją i dziś z Finlandią. Pierwszy set zaczął się dobrze, Prowadziliśmy do stanu 18:17 dla nas. Potem pięć punktów w jednym ustawieniu zdobyli Finowie i było po pierwszym secie. W drugim po błędzie sędziego w walce na przewagi przegraliśmy drugiego seta. W drugim secie Gacek pogorszył znacznie odbiór zagrywki, co na pewno przełożyło się na wynik.
Trzeci set to punkt karny i żółta kartka dla Zagumnego. Zaczęło się źle. Praktycznie od stanu 5:2 goniliśmy Finów. Przewagi jednak nie mogliśmy zniwelować do końca seta. Przegraliśmy 3:0.
Zabrakło szczęścia. Cholernego szczęścia. Nie blokowaliśmy. Nie zdobywaliśmy punktów z kontry. Pisząc te słowa mam ciągle w głowie Mistrzostwa Świata w Japonii. Ta impreza jeszcze zaćmiewa prawdę o naszej drużynie. Wydaje mi się, że należy o tej imprezie już zapomnieć. Polacy to druga drużyna w rankingu FIVB. Tak będzie ale tylko do zakończenia Mistrzostw Europy.
To jeszcze nie koniec turnieju. Jednak Polsce pozostaje tylko walka o prestiż, honor i kwalifikację do Pucharu Świata w listopadzie. Gra reprezentacji jest taka jak widownia na hali, w której rozgrywają mecze. Nijaka. Przed nami jeszcze dwa mecze, które pokażą jak radzimy sobie mając umiejętności ale jesteśmy nieprzygotowani do tego turnieju. Sprawę jeszcze komplikuje fakt, że wygraliśmy z Bułgarami w tym roku 7 razy. Jeśli dziś Bułgarzy wygrają z Rosją to będziemy mięli niezły mentlik w głowach i w tabeli. Polska na razie na ostatnim miejscu... Jutro może wygramy



Komentarze
Pokaż komentarze (4)