Wyjątkowo dziś na salonie czuję się obco. Chłód na dworzu a i w polityce nic się nie dzieje. Politycy jak psy liżą swoje rany po kampanii październikowej. Na jeden dzień burza ustała. Czyżby to była tragedia politycznego rozumu? Nic dzisiaj o nim! Zero złudzeń.
Tak zapewne wyglądałyby dni bez polityki. Ludzie więcej interesowaliby się kulturą i religią. Pytania te z najwyższej półki miałyby rację bytu.
Jednak pod skórą czuje się to swędzenie. To nadaktywne nerwy polityczne domagają się przepływu impulsów przez synapsy. Bodźce jednak od 20 godzin nie dochodzą. Cisza...
Cisza przed burzą. Sza... :)



Komentarze
Pokaż komentarze (1)