Jakoś tak intensywniej, dzięki aurze zbliżających się świąt listopadowych chodzą mi po głowie myśli związane ze śmiercią. Wczoraj Dariusz Karłowicz w "Warto rozmawiać" powiedział za Arystotelesem coś mniej więcej takiego: Samotnymi są tylko zwierzęta i Bóg" ! Temat programu był na czasie bo o hospicjach i przygotowaniu do śmierci i o samotności w czasie tego doświadczenia.
Tak zacząłem się zastanawiać: Jak chciałbym umrzeć, w jaki sposób?
Bo jeśli zostałbym w przyszłości sławnym aktorem to chciałbym jak Tadeusz Łomnicki umrzeć na deskach teatru, odgrywając rolę. Jeśli zostanę sportowcem to chciałbym umrzeć komentując zwycięstwo Polaków na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej. Jeśli dane mi będzie zostać profesorem to chciałbym umrzeć na wykładzie. Jeśli pozostanę sobą to chciałbym umrzeć w spokoju w otoczeniu moich bliskich. Inne marzenia pod koniec życia się nie liczą.
I na pewno jak umrę to chciałbym słyszeć głos moich bliskich jak śpiewają "Niech Aniołowie zawiodą cię do raju..." a Michał Archanioł wiedzie mnie przed Boga tron...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)