Przypomniała mi się taka bajka. Stara, chińska dobra bajka. Słyszałem ją w kliku wersjach. Więc to będzie jakaś wypadkowa wielu wersji. A dedykuję ją Rządom, które za kilka dni się wymienią władzą i przyszłej opozycji.
Był sobie wróbelek. Cieszył się życiem, fruwał wysoko. Chciał tak jak orły wzbijać się coraz wyżej. W końcu podjął decyzję o locie w przestworza. Kiedy tak się wzbijał wysoko, wysoko słońce przygrzało go mocno i spadł na ziemię. Na świecie było już przedzimie. Drogą przechodziła krowa. Nie widziała wróbelka i narobiła na niego. Wróbelek został solidnie obłożony ciepłem. A że w kupie były nasionka to pomyślał że przetrwa zimię. I jak pomyślał tak zrobił. Nadeszła wiosna. Wróbelek poczuł ciepło od słońca. Wykopał sobie otwór na świat i zaczął ćwierkać. Podleciał kot i wróbelka zjadł. Koniec bajki. A teraz cztery morały.
I Jak jesteś wróbelkiem to nie udawaj orła.
II Nie każdy kto cię osra jest twoim wrogiem.
III Jak siedzisz po uszy w gównie to nie ćwierkaj.
IV Nie każdy kto cię z gówna wyciąga jest twoim przyjacielem.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)