1
Poszedłem dziś po mszy na cmentarz. Piękny, położony w środku miasta. Była już godzina 17.00. Ciemno, cicho i spokojnie. Odwiedzających swoich bliskich pochowanych na cmentarzu można było policzyć na palcach. Jedna rzecz, która nie podoba mi się od kilku lat to lampiony, które zastępują z powodzeniem zwykłe, otwarte znicze. Kilkanaście lat temu pamiętam, że jak się wybrałem na cmentarz z rodziną, tak koło wieczora to nad grobami unosiła się jedna wielka łuna. Blask, który emanował z grobowców był niesamowity. efektu jeszcze temu dodawał czasami śnieg, który pierwszy raz spadał właśnie na uroczystość Wszystkich Świętych. A dziś? Każde światełko zamknięte w lampionie. Tli się spokojnie. Często schowane za ogromnymi, plastikowymi wiązankami. Jakby grób, na którym stoi w ogóle nie był odwiedzony albo stała tam jakaś wybrakowana lampka, przykryta ciemnością, której nie jest w stanie przebić. Dla mnie to trochę smutne i odbierające nadzieję ale nic to jak mawiał niezapomniany Tadeusz Łomnicki w roli Małego Rycerza.
2
Wyniki zabitych na drogach są zatrważające. Wyniki pijanych kierowców złapanych są porażające. Głupota tych, którzy dojechali a byli pod wpływem jest delikatnie mówiąc nieżyciowa.
Widzę tylko jedno rozwiązanie. Zaostrzenie kar, z odebraniem PRAWA! do ponownego egzaminu do pięciu lat. Zmniejszyłoby to korki, bo kierowców tygodniowo łapano by około kilkuset. A także oszczędziło życie tym, którzy przez nich giną. Dodatkiem mogłaby być konfiskata samochodu na rzecz państwa. Wiem, że to prawie niewykonalne, ale jeśli w tej kwestii rządzący nie pójdą po rozum do głowy to na pewno etatowi pijani kierowcy tym bardziej.



Komentarze
Pokaż komentarze