Pytanie komu będzie kibicował Donald Tusk w meczu otwarcia Polaków nurtuje mnie od dłuższego czasu? ;) Nie od dziś wiadomo, że PR służy także do tłumienia zbędnych albo wstydliwych emocji. Dziś Donald pokazał (trochę wbrew Nowakowi), ze szczerze żałuje za klapsy wymierzone synowi i nie wiem czy była to tylko następna zaplanowana wpadka by pokazać, że Donald jednak nie jest plastikowy czy Nowak przeoczył jakiś szczegół. To już przeszłość i o tym dowiemy się kiedyś jak Nowak będzie prowadził zajęcia na uczelni z marketingu politycznego w Katedrze Entomologii i Filozofii ;)
Wróćmy do naszego Premierinio. Żal mi gościa, rano nazwałem to co się wydarzyło frajerstwem. Ale po całym dniu namysłów nie wiem czy nie jest to po prostu nieudacznictwo? Bo jak facet, który jest fanatykiem futbolu lekką ręką odsuwa od siebie takie emocje? Nie wierzę, że na decyzję wpłynęła zła passa wyjazdowa Kazia i Kwaśniewskiego. To musi być coś więcej. Oczywiście odezwą się zaraz głosy, że dla kraju się poświęca przeca. Ale czy nie korzystniej by było jednak ten miesiąc bez odpoczynku popracować dłużej i pojechać do Austrii? I tuszczyzna by była zadowolona i nie tylko. Wszyscy by się zjednoczyli i jakieś tam pohukiwania o odwołaniach ministrów szybko by zyskały dezaprobatę opinii publicznej.
Wnioski są moim zdaniem dwa. Pierwszy to taki, że Rząd szykuje jakąś bombę w czasie Euro a drugi, bardziej prawdopodobny, że Tusk wziął sobie do serca te osiem punktów straty w sondażach i wtedy kiedy wszyscy będą odpoczywać, albo przynajmniej pracować w nadziei na "realny cud" w przeciwieństwie do irlandzkiego - on będzie harował i dopinał projekty, o które się dopomina coraz większa rzesza ludzi. Mam nadzieję, że chociaż na ten trick Polacy się nie nabiorą.
A nasi chłopcy i tak rozjadą niemieckie tygrysy :)
Koniec. Kampramisa nie budieT.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)