Jak informuje onet, SLD szykuje się do wojny z Kościołem. Armaty są nie byle jakie, bo i usunięcie krzyży z instytucji publicznych, ochrona prawna ateistów (przed czym?), refundowanie antykoncepcji i ułatwienia w dokonywaniu aborcji. Napieralizacja Polski jak stój i patrz. Ale z drugiej strony nie dziwię się. Po śmierci Jana Pawła II, polscy politycy nie mięli się do kogo po wyborach udać i zameldować, że zadanie wykonali, tak jak było to dotychczas - bez względu na opcję. Polska wyrwana z letargu (większość i tak nie czytała dzieł JP II a ci co je rozumieli - było ich niewielu) znalazła się nagle z ręką w nocniku. Przed wyborami 2005 i 2007 Kościół jak zwykle podzielił się na opcje (brak lustracji i zgody politycznej polskich hierarchów!). Stąd na kilka dni przed wyborami spotkanie Tuska z kard. Dziwiszem a PiSu "sympatia" do RM. I sytuację wykorzystuje SLD, któr prawie już na kolanach a jednak się podnosi (kto mu na to pozwolił?). Nauka od "politycznych morderców" - PSL - nie poszła w las. Olejniczak tego nie widział ale Napieralski to dostrzegł jako pierwszy. Oj będzie się działo, a hierarchów jeszcze czeka opowiedzenie się za jedną ze stron w nadchodzącej burzy wałęsowskiej.
ps fanom czerwonych dedykuję piosenkę Sowieci Kazika poniżej w boksie z muzyką
Koniec. Kampramisa nie budieT.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)