Dziennikarz w Polsce nie ma łatwo, no chyba że pracuje dla środowiska okołogazetowego. Codziennie musi śledzić i tropić nowomowę polityków, przekształcać ją i przemieloną przez politykę redakcji podawać nam - ludziom - mniej lub bardziej doświadczonym przez Prawdę.
***
A cóż to jest prawda? - zapyta postmodernista dziennikarski. Odpowie mu student dziennikarstwa - Prawdą jest to co widzimy. Nie zawsze, mój drogi żaku, nie zawsze - odpowie mu postmodernista dziennikarski.
***
Najsławniejszy obok elektryka Leszek w swoim mieszkaniu redagował do niedawna gazetę. Nie nagabywany wyjawił kilka małych tajemnic adjustatorsko-redakcyjnych. Tak mu się chlapnęło o tych ostrych lidach antypapieskich, że Pierwszy człowiek stracił cierpliwość.
Ostatnio niejaki obywatel Wroński wespół z obywatelką Milewiczową odpierali ataki adjustatorskie. Tak zapamiętale walczyli, że chlapnęli, że do L. ustawiały się kolejki młodych adeptów/żaków by łaskawie rzucił oko na tekst i wziął do swych błogosławionych rąk pióro celem korekty. To prawie wyglądało jak tajne komplety albo jak słynne latające uniwersytety. Pierwszy człowiek zacisnął zęby ale tym razem nie stracił cierpliwości. Zabawa w dziennikarski postkomunizm, przepraszam, postmodernizm musi trwać.
***
Słownik III RP, hasło: adjustator : osoba, która adjustuje teksty, może pracować poza redakcją, osoba wagi ciężkiej jak pracownicy dziekanatu, ma realny wpływ na kraj w którym pracuje, osoba wyrafinowana i o nienagannych manierach, prawie rycerz (w ciemnej zbroi), w wolnych chwilach myśliciel, prawo moralne w nim a niebo gwiaździste nad nim, lubi kawę i papierosy, prawdopodobnie jedna z osób piszących na salonie ;] ma na koncie zadawniony konflikt z X muzą, czasem się szarogęsi jak nie ma naczelnego, cechuje go otwarcie na inne inicjatywy ale zarazem człowiek wsobny, w cieniu.
Kampramisa nie budieT.
888


Komentarze
Pokaż komentarze (2)