Dziś gruchnęła wiadomość, że możemy stracić Euro z pwodu korupcji, której fakty podane do publicznej wiadomości są podobno tylko wierzchołkiem góry lodowej. UEFA słusznie domaga się klarownej sytuacji, zanim jej prominenci przyjadą na pięknie wymoszczone loże vipowskie oglądać europejskie potęgi piłkarskie. Ale co to oznacza dla polskiej piłki?
Wiemy jak działa prawo w Polsce. Wielu polityków, sędziów, biznesmenów, którzy opłacają tych polityków - mają swoje ulubione kluby, piłkarzy, działaczy, trenerów i za wszelką cenę nie pozwolą na umoczenie swoich pupilów. Wierzchołkiem jest PZPN, który trzęsie portkami. UEFA musi byc mocno naciskana przez Anglię. Euro może być silnym czynnikiem łagodzącym kryzys. Może być buforem bezpieczeństwa. Rząd może manipulowac opinią publiczną: "to fdla Euro, jak nie zaciśniemy pasa to nie wyjdzie, itd itp.
Ciekawy będzie rozwój tej sprawy. UEFiści, myślę że w porę już skumali, że mają nieciekawie z Polską, tzn. ze swoją filią przeżartą korupcją. Żeby prowadzić swoje interesy musiałaby mieć czyste pole a tu jest normalnie stajnia Augiasza. Śmierdzi korupcją, niekompetencją, aferami i co najgorsze PRL-em.
Na taki stan rzeczy nie ma wpływu minister, rząd i inni odpowiedzialni. Paranoja. Państwo w państwie. Tolerują to, bo myślą że dostaną niezłe miejscówki na każdy mecz jaki im się zamarzy.
Euro możemy stracić w każdej chwili. Wystarczy lepsza oferta Niemiec, Anglii, Włoch. Ukraina już powoli odpada. Decyzja UEFA będzie zależeć od własnego widzimisię. Jak zechcą to dobiorą. A ja - póki nie zamkną albo odsuną większości betonu "partyjnego", skorumpowanych i zamieszanych w afery od piłki - nie będę żałował Euro, ani chwili. Piłka nożna w Polsce widocznie musi sięgnąć bruku by się podniosła znów.
Koniec. Kampramisa nie budieT.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)