Blog
Takie sobie notatki
pink panther
pink panther Jeden z miliardów czyli nikt w
101 obserwujących 127 notek 1002961 odsłon
pink panther, 20 kwietnia 2017 r.

„Kresowiak” Rotfeld i jego Eberhardt czyli stalinięta i akcja „Wisła”.

7692 69 1 A A A

Podsmażam na masełku kaczuszkę, jak to po Świętach Wielkiej Nocy  ale spokój konsumpcji nie jest mi dany, bowiem okazuje się, że słynny „ruski agent” ks. Isakowicz Zaleski podważa najnowsze a zarazem najsłuszniejsze  ustalenia „trustu mózgów” pod nazwą Ośrodek Studiów Wschodnich zlokalizowanego w okolicach MSZ za jakieś 9 mln zł rocznie. I ma pretensje do samego pana dyrektora owegoż OSW, że rozesłał złote myśli swoich mózgowców do różnych instytucji państwowych RP , w tym do wojewodów. Opracowanie nosi tytuł „Siedemdziesiąta rocznica akcji „Wisła” – zarys problemu dla Polski”.  
No i czego czepił się ks. Isakowicz Zalewski, znowu lejąc wodę na młyn ruskiego czekisty? Ano czepił się takich drobiazgów jak praktycznie –nowa doktryna państwowa w odniesieniu do operacji wojskowej PRL dokonanej w okresie kwietnia –lipca 1947 r. a polegającej na wysiedleniu z obszaru Bieszczad i wschodniego Beskidu ok. 100 tysięcy Ukraińców i Łemków na przyłączone do Polski Pomorze Zachodnie oraz osiedlenie ich w rozproszeniu. Operację poprzedziło 3 lata nieudanych prób spacyfikowania przez Wojsko Polskie - zbrojnych oddziałów OUN UPA, które mordowały Polaków i terroryzowały miejscowych Ukraińców , kiedy AK już dawno się rozwiązała.  Tak przynajmniej uczono mnie w szkole i opowiadano w domu, ale jak się okazuje,  zupełnie niesłusznie.

Oto bowiem Ośrodek Studiów Wschodnich pod światłą dyrekcją pana dr Adama Eberhardta ustalił  i podał do powszechnej wiadomości, że ta cała operacja „Wisła” była : „..czystkę etniczną, stanowiącą zbrodnię przeciwko ludzkości".

A jeden rozdział opracowania traktuje o „…oczekiwanych działaniach  organizacji kresowiackich i neoendeckich..”.  Przy okazji okazało się, że OSW ma ambicje w zakresie słowotwórstwa. Słowo „kresowiacki” przejdzie do historii jako forma najwyższej pogardy i lekceważenia wobec Obywateli Polskich – zamieszkujących 51% terytorium II RP a w czasie II WW ofiar masowych wywózek do gułagów i ofiar czystki etnicznej  dokonywanej przez niemieckich okupantów i ich „wychowanków” z  OUN UPA.

 Ale szybki rzut oka na życiorys naukowy i zawodowy szanownego pana dyrektora Eberhardta
pozwala zrozumieć te nowe rewolucyjne treści.

Pan Adam Eberhardt w przeciwieństwie do charyzmatycznego założyciela Ośrodka Studiów Wschodnich śp. Marka Karpa , nie próbował w swojej krótkiej lecz pełnej awansów karierze zawodowej – wychodzić „przed szereg”. A jego życiorys jest dyskretnie niekonkretny co do dat. Jedyną pewną jest data urodzenia – rok 1975 ale poza tym „standardowo” czyli „bez ojca i matki”. Ukończył „kiedyś tam” studia magisterskie w Instytucie Studiów Międzynarodowych UW a w 2008 r. uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych. Poza tym wiadomo, że w sierpniu  2015 r. pan Eberhardt został odznaczony przez pana Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski  za wybitne osiągnięcia w pracy zawodowej i działalności społecznej”.

 Identyczne odznaczenie otrzymał wówczas ówczesny szef OSW pan Olaf Osica a także 34 inne osoby w tym pani Róża Rzeplińska, pan Zbigniew Niemczycki, pani Maria Dmochowska i pan Piotr Fronczewski.

A ostatnia znana data to rok 2016 - mianowanie na dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich.
Natomiast przebieg kariery zawodowej i działalności politycznej należy odtwarzać metodą badań archeologicznych, przekopując się przez zasoby Internetu.  Kariera zawodowa pana Eberhardta sprowadza się do trzech posad stałych i kilku „fuch na boku”: w nieznanej kolejności i czasie pan dyrektor Eberhardt pracował:  jako korespondent PAP w Moskwie, jako „ekspert i kierownik biura” w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych oraz „od kiedyś tam” jako analityk w Ośrodku Studiów Wschodnich aby zaawansować w roku 2008 na wicedyrektora OSW a w 2016 na dyrektora.

Państwowy Instytut Spraw Międzynarodowych sięga korzeniami jeszcze roku 1947, kiedy jego dyrektorem był tow. Pułkownik Marian Muszkat (Maus Mendel Muskat) ,przedwojenny prawnik i wojenny sowiecki politruk i wielbiciel doktryn prawnych samego Andrieja Wyszynskiego generalnego prokuratora ZSRR. Ostatnio dyrektorem tego podmiotu jest pan dr. Sławomir Dębski, nie tak dawno dyrektor podmiotu o nazwie Centrum Polsko Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.  Oraz członek Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych. To o tyle ciekawe, że młody pan dyrektor Eberhardt też jest członkiem tej  „Polsko Rosyjskiej Grupy”. A tutaj prostą drogą dochodzimy do giganta polityki zagranicznej III RP czyli do samego prof. Adama Daniela Rotfelda, szefa tej Grupy od roku 2002 do co najmniej 2012.

Albowiem wiele wskazuje na to, że pan dr Adam Eberhardt cieszy się sympatią i opieką (naukową?) profesora Adama Daniela Rotfelda  już od ładnych paru lat.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ciekawski, prowincjonalny wielbiciel starych kryminałów.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dzięki. Bardzo trafne uwagi. Mam podobne doświadczenia ze stanu wojennego (stypendyści w...
  • Wielkie dzięki za wspaniały komplement. Nawet jeśli nie jest to "studium" a zestaw informacji...
  • Dzięki za miłe słowa. Niech czytają również "folksdojcze", chociaż przyznam, że mnie też...

Tematy w dziale Polityka