Dziś rano agencje doniosły o wyroku w sprawie odpowiedzialnych za masakry na irackich Kurdach dokonanych przez armię i aktywistów partii Baas w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Na karę śmierci przez powieszenie skazany został Ali Hassan al – Madżid, kuzyn Saddama Husejna (zwany „Chemicznym Alim”) i dwóch innych wysokich funkcjonariuszy reżimu. Wyroku nie doczekał główny sprawca zbrodni, Saddam Husajn, powieszony już 30 grudnia 2006 za zbrodnię przeciwko szyitom w Dudżail.
Proces toczył się przed Wysokim Trybunałem Irackim w Bagdadzie od 21 sierpnia 2006 roku i niestety był mniej nagłośniony od toczącego się równolegle postępowania w sprawie zbrodni w Dudżail. Piszę ‘niestety’ nie dlatego, że zabójstwo w Dudżail dotyczyło ‘tylko’ 148 osób, zaś w Kurdystanie mordowano dziesiątki tysięcy. W pierwszym procesie uwagę świata skupił na sobie siedzący na ławie oskarżonych Saddam Husajn. Tu miały swoje źródło emocje. Równoległy proces w sprawie operacji ‘Anfal’ obył się już bez Saddama, za to dotyczył „modelowej” zbrodni przeciwko ludzkości, z całym skomplikowanym tłem wieloletnich prześladowań, masowych przesiedleń, dokonywanych „po cichu” egzekucji, stosowania zabronionych przez międzynarodowe konwencje typów broni i to na dodatek na własnej ludności cywilnej.
Iracka operacja o kryptonimie ‘Anfal” (słowo to po arabsku oznacza „łupy bitewne” i nawiązuje do tytułu ósmej sury Koranu usprawiedliwiającej walkę z niewiernymi) formalnie rozpoczęła się w 1987 roku. Była zarazem kulminacją rozpoczętych jeszcze w latach 70-tych czystek etnicznych w irackim Kurdystanie (w rejonach Kirkutu, Chanakinu, Sindżaru), których celem miała być arabizacja tych ważnych gospodarczo i strategicznie rejonów Iraku. Akcje wojsk rządowych wyzwoliły naturalny opór lokalnej ludności kurdyjskiej i turkmeńskiej, czego efektem była anty-baasistowska partyzantka peszmergów. Ich działania nasiliły się w czasie wojny iracko-irańskiej, w związku z czym, sztab irackiej armii (a osobiście Saddam Husajn) podjął przygotowania do realizacji „ostatecznego rozwiązania” kwestii kurdyjskiej. Koordynatorem akcji „Anfal” został przywódca Baas w północnym Iraku Ali Hassan al – Madżid. To pod jego osobistym kierownictwem, od wiosny 1987 (właśnie kończyły się działania wojenne na froncie iracko – irańskim) dokonywano bombardowań bombami chemicznymi wybranych obiektów cywilnych na terenie wszystkich trzech prowincji irackiego Kurdystanu.
Tak jak symbolem wojny domowej w Hiszpanii pozostanie Guernica, tak tamta kampania przejdzie do historii nazwą Halabdża. To właśnie na to niewielkie miasteczko 16 marca 1988 roku zrzucono bomby zawierające gaz musztardowy, sarin i tabun, czego efektem była śmierć około pięciu tysięcy ludzi, mężczyzn, kobiet i dzieci. Jedyną ich winą było, że wbrew nakazowi reżimu nie chcieli opuścić miejsca zamieszkania. "Chemiczny Ali" przyznał podczas procesu, że wydał wojskom rozkaz stracenia wszystkich Kurdów, którzy nie spełnią nakazu opuszczenia swoich domów. Kasety z filmem pokazującym ofiary w Halabdża dotarły do Europy w ciągu kilku tygodni. Wstrząsające obrazy, które zawierały poruszyły wtedy wiele sumień. Nie były jednak wystarczającym argumentem, by Irak Saddama obłożyć choćby sankcjami. Na sprawiedliwą odpłatę trzeba było czekać jeszcze szesnaście lat.
Operacja „Anfal” mimo „szerokiego rozmachu” nie skończyła się sukcesem. Mimo, że przesiedlono pół miliona Kurdów, mimo, że zniszczono cztery i pół tysiąca wiosek, a liczbę ofiar liczy się na prawie dwieście tysięcy, iracki Kurdystan przetrwał i cieszy się dziś szeroką autonomią. Dzisiejsza data jest dla Kurdów dniem historycznym. Dowodem, że sprawiedliwość dziejowa nie jest jedynie kategorią podręcznikową.
Nie wiem, czy w Kirkutu doszło do demonstracji. Nie wiem, czy na ulice wyszli wiwatujący ludzie. Wiem natomiast, że w cieniu Halabdży, irackiej Guerniki doszło do aktu wyrównania krzywd. I to nie w wersji kolejnego linczu, ale wyroku niezależnego sądu.
To zdarzenie we współczesnej historii Bliskiego Wschodu tyleż nietypowe, co mające wymiar symbolu.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)