Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
137
BLOG

Darować autorom stanu wojennego...

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 38

…chce Stanisław Remuszko w opublikowanym dwa miesiące temu liście do mediów. Trudno mi powiedzieć, czy był dostatecznie zauważony (byłem w tym czasie za granicą), nie przypominam sobie jednak żadnej szerszej  nim dyskusji (czyżby pomysł był aż tak egzotyczny, że nie wart dyskusji?). List Remuszki cytuję w całości:

 

Warszawa, 25 kwietnia 2007

                                        Pan Lech KaczyńskiPrezydent Rzeczpospolitej Polskiej 

Wielce Szanowny Panie Prezydencie,

Jako obywatel uważający się za patriotę oraz po prostu jako człowiek, uprzejmie proszę Pana o abolicję dla Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i pozostałych osób oskarżonych ostatnio przez IPN w związku z wprowadzeniem stanu wojennego.

Uważam, że za takim rozwiązaniem przemawia szereg względów historycznych, politycznych, prawnych, społecznych i humanitarnych.

Po pierwsze, nie da się udowodnić, że stan wojenny nie został wprowadzony również w celu ochrony Polski przed interwencją ZSRR.

Po drugie, nie da się udowodnić, że stan wojenny nie został wprowadzony również w celu ochrony Polski przed wojną domową.

Po trzecie, stawiając zarzuty prawne o kierowanie „zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym”, młodzi prokuratorzy IPN zdają się w ogóle nie rozumieć, czym była historyczna PRL – państwo, wedle dzisiejszych kryteriów, od początku do końca nielegalne. Rozumieć to powinni jednak ludzie, którzy dziś sprawują władzę, a urodzili się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych.

Po czwarte, zawierając i konsekwentnie wypełniając porozumienia Okrągłego Stołu, Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak walnie przyczynili się do powstania demokratycznej niepodległej Polski.

Po piąte, karne ściganie autorów stanu wojennego osiemnaście lat po odzyskaniu wolności wygląda bardziej na zemstę niż na sprawiedliwość – szczególnie gdy ściga się schorowanych osiemdziesięciolatków, za którymi nie stoi już żadna siła.

Po szóste, zdecydowana większość społeczeństwa nadal uważa, iż wprowadzenie stanu wojennego było słuszne. Od lat wyraziście dowodzą tego sondaże różnych ośrodków socjometrycznych. Pomijać ten fakt, to poniekąd lekceważyć własny naród.

Po siódme, żaden sądowy proces, zwłaszcza prowadzony ćwierć wieku po fakcie, nie ustali jednej absolutnej prawdy o stanie wojennym. W pamięci milionów rodaków, którzy przeżyli to tragiczne wydarzenie, na zawsze pozostaną miliony prawd osobistych - w dużej mierze wspólnych, lecz przecież także istotnie różnych. Różne poglądy na sprawę mają także profesjonaliści. Historia wskazuje, że tego typu różnic usunąć się nie da.

Po ósme, polityka różni się od wojny między innymi tym, że dziejowy zwycięzca nie musi zabijać pokonanego. Uważam, że ogłoszona przez prezydenta IV Rzeczpospolitej w 2007 roku abolicja wobec Wojciecha Jaruzelskiego i pozostałych przy życiu twórców stanu wojennego z 1981 roku byłaby w pełni zgodna z etosem "Solidarności", z której wywodzą się ludzie rządzący dziś Polską.

Jestem gotów szerzej uzasadnić te tezy w publicznej dyskusji. Wymagałaby ona konkretnego miejsca, udziału przedstawicieli głównych stron sporu oraz przestrzegania formalnych i merytorycznych reguł rozmowy. W wolnej Ojczyźnie takiej debaty dotychczas nie było - a szkoda, gdyż naszym dzieciom mogłaby ona przynieść jedynie pożytek. Tak jak abolicja, o którą Pana Prezydenta solennie proszę.

Z głębokim respektem i dobrymi życzeniami

 

                                                                                             

                                                                                  Stanisław Remuszko.

  

            Zgrabne. Efektowne. I zapewne szczere. Trudno się z większością argumentów Remuszki z pozoru nie zgodzić, przynajmniej nie wziąć ich pod uwagę w ważeniu sprawy odpowiedzialności za stan wojenny.

Problem w tym, że w próbie budowania argumentacji na rzecz abolicji, Remuszko łączy ogień z wodą, argumenty istotne miesza ze sztuczkami czysto logicznymi, które są tylko pozornie merytoryczne.

By zacząć od dwóch pierwszych: jasne, że nie da się udowodnić, że autorzy stanu wojennego nie kierowali się chęcią ochrony kraju przed Sowiecką inwazją i wojną domową. Tyle tylko, że dowodu nie można poprowadzić i w drugą stronę: nie da się udowodnić, że Jaruzelski, Kiszczak et consortes kierowali się patriotyczną koniecznością obrony narodu przed Sowietami, albo przed nim samym. Jeśli by szukać analogii w prawie karnym, to jak osądzić zabójcę, co do którego nie można przeprowadzić dowodu, że nie działał (albo działał) w obronie koniecznej? Ktoś ma wątpliwość?

Co do argumentu trzeciego, związek przestępczy nie przestaje być karalny, tylko dlatego, że jest strukturą z gruntu nielegalną. Gdyby myśleć tropem podpowiadanym przez Stanisława Remuszkę, nie można by ukarać bandziorów z tzw. „zarządu Pruszkowa” tylko dlatego, że struktura mafijna, której przewodzili mieściła się poza prawem.

Argument czwarty, na którym wyrósł rząd Mazowieckiego i idea „grubej kreski” zakwestionowała już sama historia; doprowadzenie do demokratycznych przemian nikt przytomny już nie uznaje za dostateczną ekspiacje za popełnione przestępstwa; na zasadzie analogii można by spytać, czy wielokrotny morderca mógłby z tytułu przyjęcia roli świadka koronnego domagać się odpuszczenia wszelkich win?

Dalej Stanisław Remuszko pisze o tym, że karanie schorowanych osiemdziesięciolatków można w większym stopniu poczytać za zemstę, niż sprawiedliwość. Tu podpowiem tylko, że właśnie po to prawo karne wykształciło konstrukcję przedawnienia, by się nią w stosunku do pewnych przestępstw posłużyć. Czyny zarzucane autorom stanu wojennego bodaj się nie przedawniły, i stąd cała sprawa. Co do zemsty? Zemstą jest zbyt dolegliwa kara, nie zaś sam proces, który ma próbować odnaleźć prawdę o stanie wojennym; dokonać rozliczenia z bolesną przeszłością. Zapewne nie będzie łatwy (argument siódmy), może i długi, ale właśnie dlatego ma sens, właśnie po to jest potrzebny, by ludzie ujrzeli kryjące się za nim zło, bowiem dotąd karmiono ich interpretacjami.

Pisze Remuszko w punkcie szóstym swojej argumentacji, że i dziś ponad połowa narodu popiera stan wojenny. Drogi Staszku, właśnie z tego można wywieźć kontr-argument najmocniejszy; zbrodnia nie osądzona w świecie, w którym żyjemy często przepada. Nie jest w pełni zbrodnią (wiesz to doskonale znając stosunek współczesnych Rosjan do zbrodni stalinowskich). Jak ludzie mają nie popierać stanu wojennego, skoro nikt go nigdy nie uznał za przestępstwo przeciw narodowi. Bezczelnie zapytam, czy hitleryzm byłby w świadomości świata zbrodnią przeciw ludzkości, gdyby nie Norymberga? Czy i w imię czego należy bronić stanu wojennego i jego autorów przed wprowadzeniem w sferę profanum?

Wybaczać jest sprawą piękną i z gruntu ludzką. I chrześcijańską. Ale nie wolno wybaczać pochopnie i za wszystkich. Przyjmuję do wiedzy, że Stanisław Remuszko wybaczył i stąd jego pomysł abolicji. Pytanie tylko, czy suma indywidualnych aktów wybaczenia, nawet gdyby założyć, że wybaczyli niemal wszyscy Polacy, powinna rzucić promień światła na stan wojenny, promień na tyle mocny, że mącący jego wydźwięk historyczny. Otóż myślę, że nie… Czy innym są indywidualne akty wybaczenia (nawet Pan Prezydent nie ma prawa wybaczyć w imieniu wszystkich Polaków), a czym innym elementarna rzetelność historii, o którą domaga się IPN. I ja w tej krótkiej polemice.

Zapraszam do dyskusji na ten temat na blogu.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (38)

Inne tematy w dziale Polityka