Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
96
BLOG

Historia z czasów kalifatu (tylko dla tych, co lubią historyczne

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 14

Drobiazg z historii Bliskiego Wschodu. Na tyle śliczny, że wart przytoczenia. Rzecz dzieje się w  Kalifacie Abbasydzkim, pod koniec dziewiątego wieku, a więc na długo zanim nasi przodkowie przyjęli chrześcijaństwo.

 

Zbudowany przez Al – Mansura sto pięćdziesiąt lat wcześniej Bagdad jest stolicą świata, miejscem, gdzie o prymat ścierają się wiara, nauka i polityka. W Bagdadzie działają przenoszący z głębin przeszłości starożytną wiedzę filozofowie, astronomowie, medycy i gramatycy, którzy tworzą zręby kultury słowa. Naprzeciwko nich polityka. Na modłę wschodnią bezwzględna i okrutna. Splatająca się co chwila z nauką i wiarą w śmiertelnie niebezpieczne zwoje.

 

„Książę wiernych” kalif Al – Mutadid, z którego czasów jest ta historia, był uważnym mecenasem nauki i sztuki. Wśród wielu innych wspierał również osobę Ahmada Ibn Abi at-Tajjiba as-Sarachsiego, który był jego nauczycielem, towarzyszem i zaufanym. W celu zapewnienia mu odpowiednich dochodów mianował go inspektorem bagdadzkich bazarów. W ten sposób as-Sarachsi zgromadził znaczną fortunę w gotówce i towarach (korupcja nie była jeszcze wtedy dostatecznie ścigana).

 

As-Sarachsi był intelektualistą – Al-Masudi nazywa go filozofem - o szerokiej skali zainteresowań, uczniem wielkiego filozofa Al-Kindiego. Podobno napisał skróty kilku dzieł Arystotelesa oraz prace z dziedziny matematyki, muzyki, geografii, sztuki rządzenia i sztuki bycia dobrym dworzaninem.

 

Jednak pozycja zaufanego kalifa była zawsze niebezpieczna. Dziejopis wspomina, że Ahmad ściągnął na siebie gniew władcy za ujawnienie tajemnicy państwowej i został skazany na karę śmierci , którą wykonano w 896 roku. W gruncie rzeczy padł jednak ofiarą przypadku (lub intrygi); wezyr Kasim Ibn Bajd Allah, postać nikczemna i czarny charakter wielu opowieści o dworze Al-Mutadida, wciągnął jego nazwisko na listę buntowników, którzy mieli zostać skazani. Kalif podpisał listę, ale dopiero po fakcie zdał sobie sprawę, że jego stary mistrz został skazany.

 

W ten sposób przepadł z kretesem zarówno As-Sarachsi, jak i jego dzieła. Została po nim tylko ta – opisana w kronikach – przykra historia. Kronikarz nie odnotowuje, że Al-Mutadid posypał głowę popiołem, lub w jakiś inny sposób publicznie dał wyraz swojemu żalowi. Z czysto ludzkich względów należy jednak zakładać, że mogło mu być przykro.

 

Czemu przypominam tę historyjkę? Ano dlatego, że prócz faktu, iż potwierdza ogólną prawidłowość, że władcy nie zawsze panują nad szczegółami działań swoich kancelarii, stanowi cudowną prefigurację wydarzeń w kancelarii prezydenta pewnego północnego kraju ponad tysiąc sto lat później, gdy odpowiednik wezyra wciągnął na listę odznaczonych przez prezydenta pewnego generała, co to nie był przyjacielem prezydenta. Pomyłka wyszła na jaw, prezydent się wkurzył, generał orderu nie zachował. A niecny wezyr? Został odsunięty (w tym czasie wezyrów już nie ścinano), by w niedługim czasie stanąć na czele największej  tym kraju gazety. I tym się różni IV Rzeczpospolita od Kalifatu Abbasydzkiego.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka