Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota
112
BLOG

Kilka refleksji o dymisji Janusza Kaczmarka

Bogusław Chrabota Bogusław Chrabota Polityka Obserwuj notkę 47

Zaimponował mi Jarosław Kaczyński. To była pierwsza refleksja po wczorajszym odwołaniu Janusza Kaczmarka z MSWiA. Chirurgiczne cięcie – jakim była dymisja – musiało być dla chirurga bolesne, bo na własnym organizmie. A jednak premier się zdecydował. A więc zapewnienia o czyszczeniu własnych szeregów z ludzi podejrzanych o łamanie prawa są poważne…

 

Potem jednak myśl, która nasuwa się sama. Czy w istocie chodzi o eliminowanie z partii ludzi mających na sobie cień podejrzenia o złamanie prawa, czy też o odsuwanie z pola władzy ludzi nielojalnych? Kaczmarek miałby ostrzec Leppera, z którym Kaczyński prowadzi wojnę. Sprawa obraca się zatem wokół osobistej lojalności ministra, a nie kwestii jego potencjalnych nadużyć, choć te ostatnie, niezależnie od tego, czy się potwierdzą, stały się dostatecznym pretekstem do zmian.

 

Właśnie; „niezależnie od tego, czy się potwierdzą”. Janusz Kaczmarek zaprzecza jakoby stał za przeciekiem. Chce walczyć. O co? O honor zapewne, bo o MSWiA walczyć już nie może. Urząd obsadzono człowiekiem, który w PiS uchodzi za symbol lojalności, a jest przy tym karny, sprawny i skuteczny. I lubi pozostawać w cieniu, zatem nie stanie się konkurentem na scenie politycznej. Kaczmarek taką konkurencją mógł być. Na dodatek lubił prowadzić samodzielną politykę kadrową. Czyż więc obawa frondy?

 

Władysław Stasiak bez akceptacji braci nawet butów nie zdejmie; jest człowiekiem pewnym i w pełni kontrolowanym. Daje większą pewność sterowalności kluczowym resortem, na którego czele go postawiono. Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński po raz kolejny stosuje znany już manewr wzmocnienia ośrodka rządowego wobec coraz szerszego kryzysu politycznego na szerokiej scenie. Mieliśmy okazję doświadczać tego już kilka razy…

 

Wróćmy do winy Kaczmarka. A może nie chodzi o „przeciek”, ale o brak kontroli nad resortem? Wczoraj Lepper ogłosił rewelacje, że ma dowody na instrumentalne wykorzystywanie aparatu ścigania do walki z opozycją i dziennikarzami. Jeśli rzeczywiście je posiada, to mogły wypłynąć z MSWiA i stąd dymisja Kaczmarka. Przyczyną mógłby być zatem (w najbardziej optymistycznym dla PiS scenariuszu) brak nadzoru nad resortem.

 

Czy manewr ocali władzę? Zapewne wzmocni pozycję premiera. Nijak jednak nie przeniesie się na szersze pole. Jeśli w istocie Lepper dysponuje materiałami potwierdzającymi nadużycia służb wobec opozycji (i dziennikarzy), to materiał ten jest już poza zasięgiem szefa MSWiA i niedługo wejdzie do gry. Jeśli jednak Lepper liczył na coś więcej, to kurek w MSWiA właśnie został zakręcony.

 

To faktyczne i racjonalne determinanty sprawy; jest jednak jeszcze coś, co musi (może?) kryć się w jej głębokim cieniu. Oto odzywa się po raz kolejny echo podejrzliwości premiera i jego akolitów z najwęższych kręgów PiS; „jesteśmy oblężoną twierdzą; wokół wrogowie. Samo podejrzenie zdrady karze się śmiercią”.

 

Czy Janusz Kaczmarek padł ofiarą obsesji, czy kalkulacji, okaże się zapewne w najbliższych dniach. Albo nie okaże się nigdy, co jest bardziej prawdopodobne.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Polityka